 2 sierpnia miński basen zostanie zamknięty. Podczas trwającej miesiąc przerwy technicznej zaplanowano przede wszystkim prace konserwatorskie oraz urlopy pracowników. Będzie też czas na pewne podsumowania po pierwszym półroczu funkcjonowania obiektu, który od oficjalnego otwarcia odwiedziło ponad 142 tys. osób.
Niewątpliwym powodem do zadowolenia dla gospodarzy obiektu jest frekwencja. Średnio, każdego dnia pojawia się około 600 osób, choć w okresie jednoczesnego funkcjonowania basenu i lodowiska zdarzały się rekordowe dni, gdy z placówki korzystało nawet 2000 użytkowników. To z pewnością napawa optymizmem, zwłaszcza, że w planach jest też zagospodarowanie terenu lodowiska w sezonie letnim, co powinno zwiększyć zainteresowanie obiektem. Nieco mniej różowo, wygląda kwestia zysków z najmu pomieszczeń. W symulacji przyjęto, że za wynajem dzierżawca będzie płacił około 90zł/m2 w każdym z wynajmowanych pomieszczeń. W rzeczywistości wyszło to zupełnie inaczej. Jedynie najemca lokalu gastronomicznego zaproponował cenę wyższą niż była przewidywana w kalkulacji finansowej przygotowanej przed otwarciem obiektu i obecnie kształtuje się na poziomie 130 zł/m2. Pomieszczenia użytkowane na odnowę biologiczną to już tylko 30zł/m2, a za salę fitness najemca płaci zaledwie 19zł/m2. – W przypadku sali fitness liczyłem, że wejdzie oferent reprezentujący jakąś sieć, który zaproponuje wyższą cenę, a w konsekwencji zamiast samej siłowni będzie też sporo zajęć grupowych. Tymczasem było spore zainteresowanie pomieszczeniami, ale gdy przyszło do przetargu zgłosił się tylko jeden podmiot – mówi dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji Robert Smuga. Ale nie tylko kwestie finansowe będą przedmiotem analizy. Jak się okazuje mińskie cudo wybudowane za ponad 28 mln. zł ma też wady techniczne. Ostatnie tygodnie upałów pokazały, że istnieje poważny problem z systemem klimatyzacji. Najbardziej odczuł to dzierżawca pomieszczenia, w którym znajduje się siłownia, ponieważ przeszklone pomieszczenie bez dopływu chłodnego powietrza zmieniło się w terrarium. Wszystkiemu winien jest zamknięty obieg przepływu ciepła, który w założeniach miał w sposób ekonomiczny wykorzystywać energię. W praktyce okazał się on niefunkcjonalny, a włączenie nawiewu chłodnego powietrza okazało się niewykonalne. – Od miesiąca walczymy z wykonawcą, żeby ten problem rozwiązać. Mam nadzieję, że podczas przerwy technicznej uda się to zrobić w ramach gwarancji, bo inaczej sobie tego nie wyobrażam – podkreśla dyrektor MOSiR-u Robert Smuga. Odrębnym problemem jest umowa z dzierżawcą, który oczekuje zwolnienia z opłat, ponieważ za sprawą braku klimatyzacji siłownia praktycznie nie działała. – Umowa w żadnym wypadku nie przewidywała możliwości zmniejszenia czynszu czy zwolnienia z opłat. Mam zapis, że obiekt przekazuję z infrastrukturą, w skład której wchodzi również klimatyzacja. Ponieważ nie wywiązaliśmy się z tego, dzierżawca może rozwiązać umowę, albo z dwumiesięcznym wypowiedzeniem, albo za porozumieniem stron ze skutkiem natychmiastowym. W takim przypadku po usunięciu usterki związanej z klimatyzacją rozpiszę nowy przetarg – mówi Robert Smuga. Jednym słowem mimo przerwy technicznej dyrektora MOSiR-u czeka sporo pracy, by przygotować obiekt na drugą część sezonu tak, by i użytkownicy, i najemcy byli zadowoleni. Na pełne podsumowanie przyjdzie czas w styczniu i wtedy okaże się, czy obiekt przy ul. Wyszyńskiego jest samowystarczalny, czy też konieczne będzie dofinansowanie z budżetu miasta.
|