|
Prawie 100 mln złotych trafi do sześciu PKS-ów z terenu północnego Mazowsza, w tym również do mińskiej spółki. Ten zastrzyk gotówki, przeznaczony głównie na inwestycje w tabor, zapewni spółka Mobilis, która 24 czerwca stała się właścicielem 85% udziałów PKS w: Ciechanowie, Mińsku Mazowieckim, Mławie, Ostrołęce, Płocku oraz Przasnyszu.
Mobilis Sp. z o.o. to firma transportowa z ponad 20-letnią tradycją w przewozach pasażerskich, w Polsce i za granicą, będąca obecnie największym prywatnym operatorem w branży autobusowego miejskiego transportu publicznego w Polsce. Mobilis obsługuje linie komunikacji miejskiej w Warszawie, Krakowie, Bydgoszczy oraz linie podmiejskie i gminne. Flota obejmuje ponad 240 autobusów. Właścicielem Mobilis Sp. z o.o. jest Grupa Egged, największy przewoźnik autobusowy w Izraelu. Zgodnie z umową, w ciągu trzech lat do przejętych spółek ma trafić ponad 65 mln złotych. Inwestor zakłada zwiększenie tych nakładów do blisko 100 mln zł, uzależnia to jednak od przyszłej sytuacji spółek. Pieniądze te pozwolą na radykalną odnowę taboru (w tym dostosowanie floty do unijnych standardów ekologicznych) i zaoferowanie znacznie wyższej jakości usług dla pasażerów. - Cieszymy się, że Ministerstwo Skarbu Państwa wybrało Mobilis Sp. zo.o. na inwestora dla Spółek PKS z północnego Mazowsza. Wiążemy z tą inwestycją dalekosiężne plany rozwoju i jesteśmy przekonani, że możemy stworzyć silną grupę przewozową, wyznaczającą nowy standard usług na polskim rynku przewozów pasażerskich. Istotne w tym zakresie będzie doświadczenie i wsparcie naszego właściciela – Egged – który jest największą firmą transportu autobusowego w Izraelu i piątym największym przewoźnikiem autobusowym na świecie - mówi prezes zarządu Mobilis Sp. z o.o. Eugeniusz Szymonik. Nowy właściciel zapewnia też, że restrukturyzacja spółek nie spowoduje radykalnych cięć zatrudnienia. - Kwestie związane z zatrudnieniem reguluje pakiet socjalny, który daje pracownikom szerokie gwarancje zatrudnienia. Osobiście jestem przekonany, że przejęte PKS będą się rozwijać, a co za tym idzie, potrzebni będą wykwalifikowani pracownicy, którzy będą mogli się rozwijać zawodowo wraz ze spółką – podkreśla wiceprezes zarządu Mobilis Sp. z o.o., Dariusz Załuska. Równie zadowolony z transakcji wydaje się być obecny szef mińskiego PKS-u, który uważa, że sprzedaż spółki była bardzo korzystnym posunięciem. – Nastroje w załodze są bardzo dobre – mówi prezes mińskiego PKS, Tadeusz Kowalczyk. – Teraz możemy z nadzieją patrzeć w przyszłość, bo sami nie dawaliśmy sobie rady, więc inwestor był bardzo potrzebny. Ludzie to rozumieli. Poza tym dostaliśmy też bardzo przyzwoite gwarancje pracownicze, więc nie musimy się obawiać. Również pasażerowie mogą być spokojni, bo nie przewiduje się jakichś radykalnych zmian rozkładów jazdy. Przecież nie może być tak, że wytniemy połowę kursów. Natomiast jeśli chodzi o nierentowne trasy, to tak jak do tej pory, będą one monitorowane, a przejazdy na nich ograniczane – podkreśla Kowalczyk. Jak będzie w praktyce dopiero się przekonamy. Wiadomo jednak, że prywatny właściciel nie pozwoli sobie na to, by spółka przynosiła straty.
|