tygrys

Trzynaście zwycięstw i dwie porażki stanowią dotychczasowy bilans udziału Tygrysa Huta Mińska w rozgrywkach siedleckiej ligi okręgowej sezonu 2019/2020. Wywalczone przez drużynę trzydzieści dziewięć punktów pozwoliło jej spoglądać na resztę zespołów z pozycji lidera rywalizacji. O jedno oczko mniej posiada Hutnik Huta Czechy. Czy pomiędzy tymi dwoma klubami rozstrzygnie się sportowa walka o triumf w LO? O tym i innych zagadnieniach związanych z przygotowaniami hucian do po raz drugi przełożonego startu rundy wiosennej piłkarskich zmagań z trenerem Tygrysa Robertem Parzonką porozmawiał Tomasz Adamczak

W subiektywnej jedenastce siedleckiej LO utworzonej po pierwszej rundzie rozgrywek sezonu 2019/2020 przez dziennikarza „Życia Siedleckiego” Kamila Suleja znalazło się miejsce dla trzech zawodników Tygrysa Huta Mińska. Jak ważną rolę odgrywają w prowadzonym przez Pana zespole Mateusz Omieciuch, Kamil Panufnik i Mateusz Podgórski?

– Jak napisał Pan w pytaniu, była to subiektywna ocena redaktora Kamila Suleja. Ile osób tworzyłoby takie zestawienia zapewne tyle byłoby jedenastek. W/w zawodnicy stanowili bardzo ważną „część” Tygrysa i mogę śmiało stwierdzić, że spokojnie jeszcze kilku zawodników w mojej ocenie nie odstawało od tej trójki.

W rundzie jesiennej rywalizacji Mateusz Omieciuch zdobył grubo ponad 30 bramek Jaką wróży mu Pan sportową przyszłość?

– Mateusz miał bardzo dobrą rundę, podejrzewam, że jedną z najlepszych w swojej przygodzie z piłką. Znam go od 8 roku życia, gdyż to mój wychowanek. Przez wiele lat pracowaliśmy razem. Śledzę jego rozwój jako zawodnika. Ubolewam, że w pewnym momencie zabrakło „innych decyzji” bo jest to zawodnik, którego powinniśmy oglądać na boiskach ekstraklasowych a przynajmniej 1-ligowych. Niestety kontuzja kolana pokrzyżowała w pewnym momencie plany Mateusza i został on na poziomie amatorskim. Natomiast już jako młody chłopak zapowiadał się na bardzo dobrego piłkarza (w wieku 14-lat został Królem Strzelców bardzo silnego Turnieju w Krakowie i otrzymał propozycję przejścia do Wisły Kraków) co potwierdza zawsze gdy jest w pełni sił. Nadmienię tylko, iż Mateusz w tej rundzie zagrał „tylko” w 13 meczach, zmarnował 2 rzuty karne i kilka wybornych okazji, bo dziś jego licznik po rundzie jesiennej byłby blisko liczby 50 !!! Co do przyszłości to niestety ma już 25 lat a w Polsce siatka „wyławiania” zawodników z niższych lig jest bardzo mizerna, niestety liczą się głównie znajomości i układy menagerskie.

Pierwsza odsłona ligowych zmaga przyniosła wywalczenie przez Was 39 punktów, dzięki czemu z góry patrzycie na resztę stawki. Co wpłynęło na to niebagatelne osiągnięcie Tygrysa?

– Z góry ale na pewno z szacunkiem dla rywali, 38pkt Hutnika to przecież fenomenalny wynik. Osiągnięcie jest na pewno bardzo dobre. Przed rundą zakładałem, iż zadowoli mnie 34-35 pkt na jesieni, jednak po rundzie czuję pewien niesmak i spory niedosyt. W Skórcu mimo porażki zagraliśmy dobry piłkarski mecz, jednak popełniliśmy dziecinne błędy w defensywie, nie pomogły nam też „kontrowersyjne” decyzje arbitrów bo wtedy mogliśmy mieć więcej oczek. Hutnik wypunktował nas jak rasowy bokser, choć w obydwu meczach graliśmy niestety okrojonym składem co na tle takich rywali było sporym osłabieniem. Naszym atutem było na pewno doświadczenie 3 i 4-ligowe kilku moich podopiecznych i to, że przepracowaliśmy naprawdę solidnie letni okres przygotowawczy. Niestety mieliśmy bardzo wąską kadrę co w obliczu przewlekłych kontuzji Daniela Kucia i Piotrka Habra i rezygnacji z gry Patryka Halaburdy w trakcie sezonu było odczuwalne.

Do waszych mocnych stron w tej części piłkarskich pojedynków należały…

– Tak jak pisałem wyżej na pewno doświadczenie zawodników z poprzednich lat gry na wyższym poziomie. Na pewno też regularny trening co w LO siedleckiej nie jest powszechne. Pomogła nam też bardzo dobra płyta boiska na Tygrysie, gdzie przy dobrym jak na tą ligę poziomie wyszkolenia łatwiej operować piłką. Systematyczność treningowa przełożyła się też na dobrą wytrzymałość zawodników i nie pamiętam meczu, którego nie wytrzymalibyśmy fizycznie. Większość zespołów w drugiej połowie meczu miała problem z przedostaniem się pod nasze pole karne i kwestią czasu i skuteczności był wynik końcowy tych spotkań. Mamy najwięcej punktów, najwięcej bramek zdobytych -69, najmniej straconych-16, więc to pokazuje, że mieliśmy zbilansowany i dobry team.

Poza wygranymi, trzynastoma, spotkaniami ponieśliście porażki z Hutnikiem Huta Czechy i Naprzodem Skórzec. Te przegrane stanowiły dla Was…

– Przed rundą postawił sobie za cel aby nie przegrać żadnego spotkania choć wiedziałem, że czeka nas kilka bardzo ciężkich spotkań. Niestety urazy podstawowych zawodników pokazały, że nie łatwo jest zastąpić mocne ogniwo a już 2-3 w takim spotkaniu jak z Hutnikiem czy Skórcem tym bardziej. Były także mecze, gdzie w sobotę dochodziła praca i jechaliśmy na spotkanie w 12-13 osób z 42- letnim trenerem na boisku w roli zawodnika. To też pokazuje ile jeszcze potrzeba do tego abyśmy mogli mówić, że Tygrys to „kompletna drużyna”. Z perspektywy czasu twierdzę jednak, że te przegrane wyszły nam na plus. Po 6 kolejkach i 6 wygranych widać było już u niektórych zawodników „gorące głowy” i pewne rozluźnienie. Te mecze pokazały, iż musimy być skoncentrowani i „pazerni na pracę”. Pamiętam jak po meczu z Hutnikiem na pierwszych zajęciach powiedziałem na treningu, iż wstydem będzie dla nas jak do końca rundy nie zdobędziemy kompletu punktów, co podziałało jak dobry bodziec i ostatnie 7 spotkań wygraliśmy bardzo przekonująco co pozwoliło zostać liderem rozgrywek.

Piłkarscy kibice z niecierpliwością oczekują na wznowienie zmagań. Awans do czwartej ligi jest waszym nadrzędnym celem?

– Nadrzędnym na pewno nie, jeżeli nie awansujemy nikt nam głowy nie urwie. Przed rundą powiedzieliśmy sobie, że gramy w każdym meczu o zwycięstwo i zobaczymy co czas pokaże. Awans do 4 ligi to jedno z marzeń mojego przyjaciela i prezesa Tygrysa Artura Wociala i za to ile serca, czasu, poświecenia włożył w klub -postaramy się aby poziom wojewódzki był w Hucie Mińskiej od następnego sezonu.

Ma Pan za sobą czwartoligowe doświadczenia. Przeskok między IV ligą a okręgówką ocenia Pan jako…

– Ponad 20 lat spędziłem głównie na 4-ligowych boiskach, znam te rozgrywki lepiej niż własną kieszeń i pewnie najlepiej z osób które jeszcze są przy piłce w naszym okręgu. Byłem zawodnikiem, działaczem, jestem trenerem i powiem otwarcie, przeskok jest ogromny i z roku na rok co raz większy. Poziom 4 ligi mazowieckiej spada niestety w dół w porównaniu do lat 90-tych czy początku naszego wieku ale poziom LO siedleckiej spada jeszcze bardziej. Większość zespołów nie trenuje regularnie, do rozgrywek startując z marszu a część zawodników nie jest w stanie przetruchtać 45′ w meczu. Zespoły jeżdżą na mecz w 11-12 osób często bez bramkarzy!!!! Za czasów mojego grania w Podlasiu w piątek trener ogłaszając kadrę na mecz musiał wybrać 18-tkę meczową z prawie 30-tu regularnie trenujących (4-5 razy w tyg. osób).

Międzysezonowa przerwa to czas kadrowych zmian w klubach. Czy drużyna Tygrysa wzmocniła się nowymi zawodnikami? Z drugiej strony czy jacyś piłkarze opuścili jej szeregi?

– Jestem bardzo zadowolony z faktu, iż bardzo duża liczba zawodników i to zarówno z 4 jak i wyższych lig zgłosiła akces do gry w Tygrysie co pozytywnie świadczy o klubie i o tym co się u nas dzieje. Niestety jest zima a więc o zmianie barw klubowych decydują kluby a nie zawodnicy i kilka osób zostało zablokowanych w temacie transferu jednak do tematu powrócimy w przerwie letniej. Na dzień dzisiejszy pozyskaliśmy bardzo doświadczonego Jakuba Pasika z 4-ligowego Mazura Karczew oraz utalentowanego młodzieżowca Kacpra Piętkę z tego samego klubu. Trwają rozmowy z Mazovią Mińsk na temat występów Mateusza Janusiewicza i Konrada Biesiady. W treningach uczestniczy też Bartek Suski (ostatnio Płomień Dębe Wielkie) oraz sporadycznie juniorzy z 2003 rocznika Tygrysa. Na pewno na wiosnę w barwach naszej ekipy nie zobaczymy Tomka Kobylińskiego i Patryka Halaburdy , którzy zrezygnowali z gry, Michała Walasa- rehabilitacja po operacji kostki oraz Kamila Walasa-wyjazd za granicę.

Za wami też seria meczów towarzyskich. Przyniosły one wam…

– Więcej nerwowych sytuacji niż to powinno mieć miejsce. Niestety czasem zespół przeciwnika nie zebrał się w pełnym składzie a w dwóch – trzech meczach nie było arbitrów co jak wiadomo też nie wpływa pozytywnie na poczynania boiskowe. W przyszłości na pewno nie zgodzę się na granie bez arbitrów albo na boisku gdzie w połowie nie świeci oświetlenie bo nie działają lampy. Trzeba uważniej dobierać takie mecze towarzyskie bo to i koszta ale i namiastka grania ligowego.

Na co szczególnie zwracał Pan uwagę w czasie przygotowań do rewanżowej rundy rozgrywek siedleckiej LO?

– Tak najbardziej to na frekwencję. Wszyscy zawodnicy Tygrysa pracują zawodowo, zdecydowana większość dojeżdża i to dosyć utrudnia planowanie mikrocyklu w takich warunkach. Czasem Orlik zasypał śnieg, więc musiałem być przygotowany na różne warianty. Taki to „urok” piłki amatorskiej.

Wiceliderem zmagań jest Hutnik Huta Czechy. Uważa go Pan za najgroźniejszego przeciwnika w sportowej walce o czwartoligową promocję?

– Jesteśmy w obliczu epidemii koronawirusa i nie wiadomo jak dziś wyglądały będą rozgrywki, więc ciężko jest wyrokować czy to Hutnik będzie najgroźniejszy. Na pewno z pozycji punktowej zdecydowanie tak, jednak jest jeszcze kilka zespołów, które szczególnie na swoich boiskach potrafią zabrać punkty. Meczów na własnym obiekcie się mniej obawiam, gdyż mamy bardzo dobrą murawę co zdecydowanie pomaga zespołowi, który chce grać w piłkę.

Postawa, których drużyn występujących w siedleckiej LO zaskoczyła Pana najbardziej, pozytywnie i negatywnie, w pierwszej części ligowych potyczek?

– Na plus najbardziej zaskoczyła mnie postawa…Tygrysa Huta Mińska. Pozostałych zespołów nie oceniam ani nie krytykuję. Każdy zapewne ma swoje problemy, o których nie wiem i nie jestem upoważniony do tego aby oceniać. Jak to mówi przysłowie ” krawiec kraje jak materiał staje”, skupiam się więc tylko na Tygrysie Huta Mińska.

Spodziewał się Pan lepszych występów pozostałych drużyn z powiatu mińskiego uczestniczących w okręgowych potyczkach czy uważa Pan, że zaprezentowały one maksimum swoich możliwości?

– Tak jak pisałem już w odpowiedzi na inne pytania, nie znam sytuacji kadrowych ani organizacyjnych aby się wypowiadać za inne kluby. Na pewno każdy klub ma swoje ambicje. Czasem na wyrost a czasem te ambicje weryfikuje boisko i inne sytuacje losowe. Jednak wiem z doświadczenia , że suma szczęścia i niepowodzeń w ostatecznym rozrachunku wychodzi na 0.

W jaki sposób wykorzystujecie/wykorzystaliście czas wynikający z opóźnienia startu rozgrywek?

– Podobnie jak to jest w innych zespołach, czekamy na informację kiedy będziemy mogli wznowić zajęcia i co dalej z rozgrywkami. Na tyle ile jest to możliwe zawodnicy dbają o formę fizyczną, tyle tylko możemy zrobić w zaistniałej sytuacji.

Klub Tygrys Huta Mińska to nie tylko lider siedleckiej LO ale i ambitne piłkarskie seniorki, które nieźle poczynają sobie w międzywojewódzkiej drugiej lidze. Czy to nie zaskakujące, ze ta mała miejscowość posiada tak interesujące sportowe osiągnięcia?

– To wszystko zasługa pasjonatów, którzy pracują przy klubie tj. prezesa Artura Wociala, Adama Szuby, Jacka i Tomka Kurowskich. To oni przy pomocy jeszcze kilku osób „ciągną ten wózek” jak widać w dobrym kierunku i to im w głównej mierze zadedykujemy ewentualny awans

Tomasz Adamczak
Latest posts by Tomasz Adamczak (see all)
Tomasz AdamczakSPORT
Trzynaście zwycięstw i dwie porażki stanowią dotychczasowy bilans udziału Tygrysa Huta Mińska w rozgrywkach siedleckiej ligi okręgowej sezonu 2019/2020. Wywalczone przez drużynę trzydzieści dziewięć punktów pozwoliło jej spoglądać na resztę zespołów z pozycji lidera rywalizacji. O jedno oczko mniej posiada Hutnik Huta Czechy. Czy pomiędzy tymi dwoma klubami rozstrzygnie...