las

Mińsk Mazowiecki jest jednym z najgęściej zaludnionych miast w Polsce. Nowe bloki wyrastają już nie tylko na każdej możliwej działce w centrum miasta, ale rozlewają się też na obrzeżach. Nic dziwnego, że przy tak dużej liczbie mieszkańców każdy teren rekreacyjny jest na wagę złota. Jednym z takich miejsc jest las przylegający do południowej granicy miasta. Tymczasem od kilku tygodni zamiast dźwięków przyrody można było usłyszeć tam warkot pilarek. Trwająca wycinka zbulwersowała mieszkańców miasta, którzy zarzucali nadleśnictwu niszczenie lasu.

Las w rejonach ul. Stankowizna i ul. Sportowej to jedno z ulubionych miejsc spacerowych nie tylko mieszkańców osiedla popularnie zwanego Zatorzem, ale również wielu mińszczan mieszkających nieco dalej. Nic zatem dziwnego, że tak duże wycinki nie tylko zostały natychmiast zauważone, ale budziły też wiele negatywnych odczuć. Od wielu dni na profilu społecznościowym Nadleśnictwa Mińsk pojawiały się wpisy i komentarze dotyczące wycinania lasu, a komentujący nie przebierali w słowach.

– Szczytem szczytów jest wycinanie tego, którego nawet sami nie posadziliście. Ten las rósł tam od 1945 roku. Zagłada drzew, zwierząt. Niedługo z nazwy Lasy Państwowe zniknie słowo „lasy”. 40 lat mieszkam tuż przy lesie. Płakać się chce – pisze na profilu nadleśnictwa Piotr Duszczyk. W podobnym tonie utrzymane są kolejne wpisy zbulwersowanych mieszkańców. – Wycinacie nam las który rośnie tam od kilkudziesięciu lat po to żeby posadzić nowy który będzie rósł następne kilkadziesiąt lat i ani ja ani Wy (czyt. osoba odpowiedzialna za ten wpis) nie będziemy mogli go zobaczyć bo przeciętny człowiek tyle nie żyje… Jeżeli zarządzacie 10 tysiącami ha lasów i musicie zarobić kasę na sprzedaży drewna to wycinajcie sobie w takich rejonach gdzie nie będzie to powodowało takich szkód. To jest jedyny taki las przylegający bezpośrednio do granic naszego miasta, gdzie można iść na spacer, pobiegać, pooddychać świeżym powietrzem, obserwować dzikie zwierzęta – także te które są pod ścisłą ochroną, a które Wasze działania zabijają. Jako że wychowałem się na Zatorzu i tu mieszkam, znam cały ten las lepiej niż Wy, obiecuję że zrobię wszystko co mogę żeby tę Waszą wycinkę powstrzymać. I nie będę przebierać w środkach – deklaruje Artur Duszczyk. – Czy tylko ja mam wrażenie, że decyzja o wycince zapadła za biurkiem? Wycinane są/zostały obszary o największym właśnie występowaniu dębów. Pech (nie mój oczywiście) jest taki, że przypadkowo wykonałem dokumentację tych okolic przed i w trakcie pierwszych wycinek wykorzystując do tego narzędzia, których Nadleśnictwo nie posiada – to kolejny wpis Piotra Duszczyka.

Mieszkańcy mieli też pretensje, że nadleśnictwo nie informowało mieszkańców jaki jest zakres planowanej wycinki. Pojawiły się zarzuty, że w mediach społecznościowych zamiast rzetelnych informacji napisanych przystępnym językiem publikowane są infantylne zdjęcia, a mieszkańcy muszą doszukiwać się informacji w wielostronicowych fachowych dokumentach i opracowaniach. – Moglibyście wrzucać link i informacje że będą takie konsultacje? FB stał się miejscem gdzie informacje szybko trafiają do ludzi. Instytucje takie jak Miasto Mińsk Maz, Powiat wyszły naprzeciw obywatelom, sama dzięki temu wiem o różnych działaniach na terenie miasta i powiatu. Większość z nas cieszy się lasem i boli go gdy jest wycinany, a nie jesteśmy ekspertami w temacie (gdyby każdy był. w każdym temacie ekspertem byłby politykiem) a wy jesteście więc osobiście uważam że informacja o konsultacjach powinna być bardziej nagłośniona – pisze Ewelina Ba.

I faktycznie na stronie nadleśnictwa i w mediach społecznościowych próżno było szukać informacji dotyczących prowadzonej wycinki. Plan Urządzenia Lasu opublikowany został w Biuletynie Informacji Publicznej Nadleśnictwa, ale jest to dokument liczący wraz z załącznikami kilkaset stron i trzeba sporej wiedzy fachowej, by przeczytać go ze zrozumieniem i odnaleźć informacje dotyczące planowanych wycinek.

Dopiero spotkanie z nadleśniczym Piotrem Serafinem dało pełny obraz prac, jakie nadleśnictwo od kilku lat realizuje w rejonie ul. Sportowej. – Kilka lat temu był usunięty drzewostan przy ul. Stankowizna za barakami, które miasto rozebrało. Wtedy pojawiło się mnóstwo krytycznych uwag. Osoby, które krytykowały nie chciały się spotkać z leśnikami. Hejtowanie skończyło się, kiedy grunt został przygotowany pod odnowienie i został posadzony nowy las. Ukazał się też mój artykuł, w którym opisałem dlaczego to zostało wycięte i co tam powstanie. Wtedy też pojawiały się plotki, że las wycinany jest pod obwodnicę, pod jakieś sklepy czy bloki. Ludzie wymyślali różne rzeczy. Podobnie dzieje się teraz. Tymczasem my gospodarując mieniem Skarbu Państwa musimy gospodarować zgodnie z obowiązującymi przepisami. Gospodarowanie lasem to nie tylko pozostawienie drzewostanu do naturalnego rozkładu, a takich drzewostanów jest około 10% nadleśnictwa mówi nadleśniczy Piotr Serafin. – Co 10 lat przygotowujemy Plan Urządzenia Lasu i ten plan jest zatwierdzany przez Ministra Środowiska. Aktualnie Plan Urządzenia Lasu jest opracowany na lata 2016 – 2025. Kiedy plan jest opracowywany, zostaje wyłożony do publicznej wiadomości. Informacja o tym znajduje się na stronie internetowej, na tablicach informacyjnych, a przede wszystkim w lokalnych czasopismach i każdy może przyjść i swoje uwagi wnieść. Wszystko co robimy, robimy zgodnie z literą prawa, zgodnie z naszą wiedzą i doświadczeniem. Pracownicy Nadleśnictwa Mińsk to są osoby w dużej mierze z wykształceniem wyższym, posiadające doświadczenie, które pracują w swoim zawodzie kilka lub kilkanaście lat– podkreśla nadleśniczy. Poinformował też, że usuwanie drzew w tej części lasu praktycznie zostało zakończone, a prace związane z wycinką będą prowadzone jeszcze w sąsiedztwie linii energetycznych. Zgodnie z komunikatem, który ukazał się już po rozmowie z nadleśniczym wycinka została wykonana na obszarze 4,64 ha i pod koniec roku planowane jest wycięcie drzew na obszarze 1,97 ha.

– Planując użytkowanie rębne, bo tak nazywają się prace, które realizujemy, kierujemy się zasadami hodowli lasu i zasadami urządzania lasu, w którym zawarty jest wiek rębności drzewostanu. Dla brzozy i olchy jest to 80 lat, dla sosny 100 lat, dla dębu 120 lat. Każdy fragment drzewostanu jest opisany i dla tych drzewostanów które zbliżają się do wieku rębnego opracowany jest plan cięć. To nie jest tak, że wchodzimy do lasu i tniemy, gdzie nam się podoba. Na siedliskach ubogich podstawowym działaniem jest zrąb zupełny. Natomiast jeśli drzewostany rosną na siedliskach bardziej żyznych stosujemy rębnie złożone, czyli nie wycinamy od razu wszystkiego, tylko w pierwszej fazie wycinamy tak zwane gniazda na obszarach do pół hektara i w to miejsce nasadzony jest m.in. dąb. Jest takie powiedzenie, że dąb lubi rosnąc w kożuchu ale bez czapki, czyli powinien mieć wokół siebie otoczenie z innych gatunków, a od góry dostęp słońca. Dopiero po 10 -15 latach, kiedy dąb osiągnie odpowiednią wysokość, można usunąć resztę otaczającego go drzewostanu, lub poszerza się istniejące gniazda i dopiero w trzeciej fazie, po kolejnych 10 latach wycina się resztę. W drzewostanach jeszcze bardziej złożonych wycinamy pojedyncze drzewa, by doprowadzić do naturalnego odnowienia lasu, które jest najlepsze. W lesie w rejonie ul. Stankowizna, ul. Sportowej i w większości lasów naszego nadleśnictwa nie ma szans na naturalne odnowienie lasu, dlatego musimy sztucznie wprowadzać dąb, czy inne gatunki, które powinny występować na naszym terenie. Ten las osiągnął stan rębności i jeśli nie będziemy prowadzić prac związanych z odnowieniem, las będzie zamierał. Drzewo jak każdy żywy organizm posiada śmierć fizjologiczną i wcześniej czy później uschnie, a takie suche drzewo jest bardzo niebezpieczne – podkreślał nadleśniczy Serafin.

Zaznaczył też, że gospodarowanie w podmiejskim lesie, w którym są liczne ścieżki spacerowe i rowerowe nakłada na nadleśnictwo obowiązek dbania o bezpieczeństwo osób, które korzystają z tych terenów. – Najlepiej dla przyrody byłoby, gdyby w lesie było po jednym procencie lasu z każdego wieku, ale niestety tak nie ma. Lasy nam się starzeją i dlatego tych cięć jest tak dużo. Trzeba też pamiętać, że drzewostany brzozowe musimy przebudowywać. Brzoza jest drzewem kruchym, podatnym na łamanie konarów i musimy prowadzić cięcia. Nie robimy tego jednocześnie, żeby nie budzić tak wielu emocji. Pozostawiamy drzewostany pomiędzy gniazdami, gdzie można nadal spacerować. My wręcz zapraszamy do lasu – mówi nadleśniczy Serafin. Zapewnił też, że na terenie wszystkich wycinek będą nowe nasadzenia, które planowane są w przyszłym roku.

Trzeba jednak pamiętać, że tereny te na długo zostaną wyłączone z użytkowania przez mieszkańców, ponieważ do młodników nie wolno wchodzić, dopóki nasadzenia nie osiągną 4 m wysokości. – Las wygląda przygnębiająco i wiele osób odnosi wrażenie, że teren wycinek jest zbyt duży. Wycięto wiele zdrowych, pięknych drzew nie tylko brzóz. Pewnie my wszyscy nie znamy się na tym, a państwo wiecie co robicie. Czas pokaże kto miał rację – podsumowuje na portalu Hanna Duszczyk. I jest to komentarz, który podziela wielu mieszkańców Mińska Mazowieckiego, będących częstymi gośćmi lasu na Stankowiźnie.

Monika Rozalska

redaktor naczelny at Tygodnik Mazowiecki Nowy Dzwon
Z tygodnikiem Nowy Dzwon jestem związana od końca lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Moim konikiem jest historia, a Dzwon i później Nowy Dzwon jest częścią historii Mińska Mazowieckiego i prasy regionalnej.
Monika Rozalska

Latest posts by Monika Rozalska (see all)

Monika RozalskaAKTUALNOŚCI
Mińsk Mazowiecki jest jednym z najgęściej zaludnionych miast w Polsce. Nowe bloki wyrastają już nie tylko na każdej możliwej działce w centrum miasta, ale rozlewają się też na obrzeżach. Nic dziwnego, że przy tak dużej liczbie mieszkańców każdy teren rekreacyjny jest na wagę złota. Jednym z takich miejsc jest...