Krasomówstwo to jedna z umiejętności, której wartość nie zawsze doceniamy, a która bywa niezwykle przydatna w życiu. Umiejętność pięknego mówienia na dowolny temat sprawia, że rozmówcy chcą nas słuchać, często stajemy się „duszą” towarzystwa i znacznie łatwiej przełamujemy bariery w życiu zawodowym i prywatnym. Jednak, by krasomówstwo stało się naszą nieodłączną cechą potrzeba wielu ćwiczeń. Wiedzą o tym młodzi ludzie, którzy od lat startują w konkursach krasomówczych. Niektórzy są wybitnie uzdolnieni i od razu osiągają sukcesy, inni miesiącami szlifują swój talent, by wreszcie zdobyć wymarzoną nagrodę.

Powiatowy etap konkursu krasomówczego dla dzieci i młodzieży, który odbywa się w Mińsku Mazowieckim ma długą tradycję. Doczekał się wielu laureatów, którzy osiągali sukcesy podczas etapów wojewódzkich i krajowych. Jego główna organizatorka Joanna Janicka odkrywała i szlifowała talenty wielu młodych ludzi, którzy nawet jeśli nie zdobywali głównych nagród zyskiwali pewność siebie i umiejętność pięknego mówienia. Jednak rok 2018 okazał się wyjątkowo bogaty w krasomówcze talenty. Największy sukces w kategorii szkół ponadgimnazjalnych osiągnęła Klaudia Jadczak z Dębego Wielkiego, która zajęła pierwsze miejsce  w finale Ogólnopolskiego Konkursu Krasomówczego Młodzieży Szkolnej w Golubiu-Dobrzyniu. Okazuje się jednak, że za jej plecami są młodsi, ale równie zdolni uczniowie, którzy potrafili zawalczyć o swój sukces. W finale Ogólnopolskiego Konkursu Krasomówczego dla Dzieci i Młodzieży w Legnicy do ścisłego finału w kategorii szkół podstawowych zakwalifikował się Damian Muracki i zajął 5 miejsce. W kategorii gimnazjów w ścisłym finale byli Adrian Broda z Siennicy, który zajął 3 miejsce i Weronika Ratyńska z Zamienia, która wywalczyła 4 miejsce. Damiana i Weronikę do konkursu przygotowywała Joanna Janicka. Natomiast z Adrianem pracowała Małgorzata Michalik, która będąc doświadczonym pedagogiem doskonale potrafi wyławiać utalentowanych uczniów i wspierać ich w rozwoju. Bo trzeba przyznać, że konkurs krasomówczy wymaga ogromnego zaangażowania nie tylko samych uczestników, ale również ich opiekunów. To godziny pracy nad tekstem, techniką mówienia, eliminowanie błędów i budowanie pewności siebie w wystąpieniu publicznym. Tych umiejętności nie zdobywa się na zwykłych lekcjach, gdzie sztukę wypowiedzi ustnej coraz częściej zastępują testy, a przecież to słowo mówione jest wizytówką człowieka w każdej sytuacji i tej codziennej, i tej zawodowej. Ważne jest jednak to, że młodzi ludzie, biorący udział w konkursie krasomówczym, doskonale zdają sobie z tego sprawę. Dziś jeszcze nie wiedzą, czy podejmą wyzwanie i po raz kolejny będą się przygotowywać do tego niezwykle trudnego konkursu, bo przecież każdy z nich ma jeszcze wiele innych zainteresowań i marzeń – skoki ze spadochronem, spotkania z przyjaciółmi, podróże, jednak już teraz wiadomo, że przygotowania i udział w konkursie krasomówczym dały im pewność siebie i odwagę, by otwarcie mówić o swoich planach i marzeniach. Potrafią też interesująco opowiadać o swojej przygodzie z krasomówstwem.

krasomówstwo

Trzeba wszystkiego spróbować

Moja przygoda z konkursem krasomówczym rozpoczęła się dość zwyczajnie. Pewnego dnia w szkole moja pani od języka polskiego po zakończonej lekcji zapytała mnie czy chciałbym wystartować właśnie w tym konkursie. Chodziłem wtedy do 5 klasy i przyznam, że trochę się wystraszyłem, bo wcześniej niezbyt często występowałem publicznie – jedynie w szkolnych przedstawieniach – ale po chwili namysłu pomyślałem, że warto spróbować. Tak naprawdę nie wiedziałem na czym polega konkurs krasomówczy i co to jest krasomówstwo? Jednak pamiętam, że od zawsze zdecydowanie bardziej wolałem ustne odpowiedzi, niż pisanie wypracowań. Nigdy też nie miałem większego problemu z nauczeniem się wiersza, czy roli na pamięć. Być może te cechy sprawiły, że moja pani dostrzegła we mnie potencjał.

Bardzo dobrze pamiętam moje pierwsze publiczne wystąpienie w konkursie Gawęd zorganizowanym w 2016 r. z okazji obchodów 695 rocznicy powstania miasta Mińska Mazowieckiego, w którym opowiedziałem legendę o mińskim parku przy Pałacu Dernałowiczów. W tym konkursie zająłem 3 miejsce. W październiku tego samego roku wziąłem udział w etapie powiatowym konkursu krasomówczego, w którym również zająłem 3 miejsce i zakwalifikowałem się do etapu wojewódzkiego oraz otrzymałem nagrodę specjalną w kategorii debiut roku. Właśnie tak zaczęła się moja przygoda z piękną, ojczystą mową.

Niektórzy ludzie mają w życiu jedną pasję, którą rozwijają i pogłębiają. Ja nie zaliczam sie do tej grupy, ponieważ moje zainteresowania są bardzo zróżnicowane. Lubię sport, wystąpienia publiczne, słuchanie muzyki, podróże i zwiedzanie, rozwiązywanie łamigłówek i quizów, poznawanie nowinek technicznych. Moim ulubionym przedmiotem szkolnym wbrew pozorom jest matematyka. Chociaż nie ma przedmiotu, którego bym nie lubił.

Pomysły wystąpień w konkursach krasomówczych przychodzą raczej spontanicznie. Zdecydowanie bardziej wolę wystąpienia o tematyce luźnej z nutą humoru. W trakcie długich godzin przygotowywania się do konkursów opanowałem sztukę „ładnej” wymowy, czyli dykcji, zwracania uwagi na końcówki, mówienia wolno i wyraźnie. Te umiejętności na pewno przydadzą mi się w przyszłości, a poza tym dzięki publicznym wystąpieniom nauczyłem się także radzenia sobie ze stresem i tremą, a to było dla mnie na początku najtrudniejsze. Pomimo tego uważam, że jeszcze dużo muszę się nauczyć, ale chciałbym poradzić moim rówieśnikom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z tym konkursem, że w krasomówstwie oprócz ćwiczenia swojego aparatu mowy równie ważne jest, aby być pewnym siebie – nie mylić z zarozumialstwem, wytrwale dążyć do celu i wierzyć w swoje możliwości.

Po długiej drodze czyli po prawie 3 latach dostałem się do etapu ogólnopolskiego konkursu krasomówczego, gdzie reprezentowałem województwo mazowieckie. Konkurs odbył się w dniach 22-25 listopada 2018 roku w Legnicy. Wzięło w nim udział 35 uczniów szkół podstawowych oraz 23 gimnazjalistów z całej Polski. W dniu przesłuchań prezentowałem swoje wystąpienie jako 22 uczestnik i zakwalifikowałem sie do finału, w którym miało wystąpić tylko pięciu uczniów podstawówki oraz pięciu gimnazjalistów. W konkursie finałowym niestety nie udało mi sie zdobyć miejsca na podium. Po ocenie jury okazało się, że zająłem 5 miejsce, ale i tak uważam, że jest to dla mnie wielki sukces i jestem z tego powodu naprawdę bardzo dumny.

Udział w Ogólnopolskim Konkursie Krasomówczym to nie tylko rywalizacja o miejsce w finale i na podium, to również wspaniałe przeżycie społeczne, kulturalne i krajoznawcze, ponieważ podczas tego konkursu poznałem wielu nowych ludzi oraz dużo dowiedziałem się o Dolnym Śląsku. W trakcie pobytu zwiedziliśmy Klasztor Cysterski w Lubiążu, a dokładniej pozostałości po czasach jego świetności. Dowiedziałem się, że ten obiekt to jeden z dwóch największych w całej Europie. Zobaczyłem wspaniałą salę książęcą z rzeźbami i malowidłami wykonanymi przez Józefa Mangoldta i Christiana Bentuma,  jadalnię czy  kościół.  Podczas pieszej wycieczki z przewodnikiem po Legnicy odkryłem, że jest to piękne miasto z ciekawą historią i wspaniałymi zabytkami. Podczas tego pobytu byłem w kinie Helios w Legnicy na filmie „Dziadek do orzechów” i na zajęciach z zumby oraz uczestniczyłem w warsztatach przygotowujących do konkursu. Ostatniego dnia przed wyjazdem do domu organizatorzy konkursu zorganizowali wycieczkę do Wrocławia, gdzie zwiedziliśmy kolejkowo oraz Jarmark Bożonarodzeniowy na wrocławskim rynku. Muszę przyznać, że to było fantastyczne przeżycie.

Na ten moment mogę powiedzieć, że udział w tym konkursie to przygoda mojego życia podczas której poznałem mnóstwo wspaniałych ludzi, zwiedziłem kawałek mojej ojczyzny i bardzo dużo się nauczyłem. Zrozumiałem, że aby coś osiągnąć najpierw trzeba chcieć. W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować mojemu opiekunowi pani Joannie Janickiej za ten czas, który mi poświęciła przygotowując mnie do konkursów oraz za wsparcie w chwilach, kiedy tego potrzebowałem. Jeszcze nie wiem co tak na prawdę chciałbym robić w życiu, ale wiem jedno, żeby wybrać właściwie czasem trzeba wszystkiego spróbować.

Damian Muracki

krasomówstwo

Jak to było z tym konkursem

Moja przygoda z konkursem krasomówczym zaczęła się od krótkiej rozmowy z panią Janicką. Pani Joanna wytłumaczyła mi na czym polega konkurs zaproponowała tematykę wystąpień, które akurat mnie zainteresowały, szczególnie o listach, a drugi był o patronie – nie powiem, aby temat był moją pasja, , a potem były teksty do nauki. Wcześniej tylko raz „obiło” mi się o uszy hasło; konkurs krasomówczy. Było to rok temu wtedy, gdy 4 miejsce finale ogólnopolskim zajęła moja koleżanka Wiktoria Saleta. wtedy w szkole szczególnie było głośno o konkursie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jest on naprawdę trudny, a co ważniejsze, że wezmę w nim udział. Nigdy wcześniej nie występowałam przed publicznością i można powiedzieć, że skoczyłam na głęboką wodę… to był pierwszy raz, jak wzięłam udział w konkursie krasomówczym i jestem pod ogromnym wrażeniem jednak moich możliwości.

Dopiero kilka dni po powrocie z Legnicy dotarło do mnie jak wiele udało mi się osiągnąć w ciągu niespełna dwóch miesięcy… pierwsze miejsce w etapie powiatowym, drugie w wojewódzkim i czwarte w ogólnopolskim. Przez ten konkurs nie mam pojęcia, gdzie iść do szkoły po skończeniu gimnazjum. Przed nim byłam pewna, że chcę iść do technikum weterynaryjnego i oczywiście zostać weterynarzem, ale teraz myślę o kierunku artystycznym, a może humanistycznym. Muszę wybrać pomiędzy jednym, a drugim, bo niestety nie z bardzo da się to łączyć

Tematyką moich wystąpień były listy, których teraz ludzie nie piszą, i ogród marszałka, który odzwierciedlał jego niepokorną osobowość. Tak naprawdę, to nigdy nie interesowałam się historią patrona mojej szkoły i to był ogromny błąd! Dzięki konkursowi dowiedziałam się nieco więcej o marszałku, a co za tym idzie i o mojej szkole. Dopiero teraz dostrzegam jak bardzo jest wyjątkowa.

Dzięki krasomówstwie łatwiej jest pisać wypracowania, zapamiętywać nowe wiadomości , a nawet rozmawiać ze znajomymi. Wcześniej momentami brakowało mi słów, a teraz bez problemu znajduję odpowiedź na każde pytanie. To tak, jak w improwizacjach… Zdecydowanie najtrudniej było nauczyć się tekstów i ładnego mówienia. Tak, wiem to dość dziwnie brzmi. U mnie największym problemem było tempo mówienia. Ciągle przyspieszałam, a pani wtedy pytała kto mnie goni. Było zabawnie. Cały czas przyspieszałam, przez co nie mieściłam się w czasie, a to spowodowało więcej tekstu do nauki. Z czasem nauczyłam się jednak mówić wolniej i delektować się tym co mówię, a tekst trzeba było skracać.

Etap ogólnopolski w Legnicy wspominam bardzo dobrze. Poznałam wiele nowych osób. Widziałam jak wpłynęła na nich ocena jurorów. Niektórzy płakali, inni byli źli, a kolejni zaś obojętni na całe otoczenie. Podczas jednej z przerw udało mi się rozweselić jedną z uczestniczek, która była załamana po swoim występie. Ogromny ból ściskał mi serce patrząc na jej łzy, w szczególności dlatego, że poznałam ją już dzień wcześniej. Nie dostała się do finału, ponieważ przekroczyła czas o około osiem sekund. Było tak blisko, a zarazem tak daleko…

Wszystkim osobom, które chcą spróbować w tym konkursie mówię: powodzenia i nie przejmuj się, jeśli ci się nie uda oraz uważaj, bo nie będzie lekko. Cała moja przygoda z konkursem krasomówczym wyglądała tak:

18 października (czwartek)

To dzień kiedy rozpoczęła się moja historia. Był to pierwszy, czyli powiatowy etap konkursu. Stres sięgał u mnie maksymalnego poziomu. Pewnie dlatego, że w tego typu konkursie brałam udział pierwszy raz. No i jeszcze ci ludzie… Uspokoić mnie mogły ciasteczka i kawa na stoliku obok mojego miejsca. Działo się to w Szkole Podstawowej nr 4przy ulicy Siennickiej 17, z której wyszłam ogromnie zadowolona, bo z 1 miejscem, a razem ze mną do następnego etapu przeszły jeszcze dwie osoby.

20 października (sobota)

Razem z mamą dotarłam do warszawy do budynku PTTK przy ulicy Senatorskiej 11. Był to drugi etap konkursu, wojewódzki. Tutaj byłam aż za bardzo wyluzowana. Na początku losowaliśmy numerki. Moim był 7, no więc szczęśliwa liczba. Martwiąc się, że „nie wyrobię” się w czasie skróciłam tekst i skończyło się na tym, że mówiłam go przez cztery, a nie pięć minut, za co odjęto mi punkty. Tu zaczął się lekki stresik. Pomimo tego wybrano najlepszą piątkę, w której byłam i ja. Losowanie numerków i jestem czwarta w kolejce. Siedmiominutowy tekst mówiłam przez 6.20 minut co dało mi minus jeden punkt, ale i to nie stanęło mi na przeszkodzie, żeby przejść dalej. Zdobyłam drugie miejsce. A do dalszego etapu przechodziły tylko dwie osoby.

22 listopada (czwartek)

Trzeci i ostatni etap, czyli ogólnopolski w Legnicy. Od godziny 17:00 do internatu IV LO przy ulicy Pancernej 10 trafiają osoby z całej polski, którym udało się przejść wszystkie inne etapy i dojść do tego ogólnopolskiego w Legnicy. Pół godziny później czekała na nas kolacja i wszyscy udaliśmy się do Szkoły Podstawowej nr 9 przy ul. Marynarskiej na spotkanie organizacyjne i warsztaty, aby dowiedzieć się więcej na temat konkursu. Udzielono nam wiele cennych rad, które zapewne niejednemu przydały się na występach. Równo o 20:00 każdy z uczestników ustawił się w kolejkę, aby wylosować numerek jutrzejszych wystąpień. Trwało to dość długo, ponieważ uczestników z podstawówki było 36, a z gimnazjum 23. wszyscy mówili żeby nie być ani na początku, ani na końcu, jednak wbrew temu trafiłam na numerek 20…

23 listopada (piątek)

Wszystko zaczęło się stanowczo za wcześnie jak dla mnie, bo o 7:30 jadłam już śniadanie. Następnie o 9:00 odbyło się uroczyste otwarcie XXXIV ogólnopolskiego konkursu krasomówczego dzieci szkół podstawowych i XIX oraz ostatniego za razem konkursu młodzieży gimnazjalnej. Godzina 10:00, to czas, kiedy trwają eliminacje podstawówki, a gimnazjum relaksuje się podczas wycieczki do Lubiąża. 13:30- długo wyczekiwany przeze mnie obiad i już godzinę później siedziałam na auli w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego przy ul. Lotniczej 28. W tym czasie to podstawówka wypoczywała. Przyznam szczerze, że podeszłam do tego wszystkiego na luzie, ale podczas ostatniej przerwy przed moim występem mimowolnie dołączył do mnie stres. Wtedy spokój przyniosły mi słowa rodziców: „Weronika, pamiętaj, że nie ważne co się stanie i tak jesteśmy z ciebie dumni”. Najważniejsze ,że tu jesteś i to w finale. Nie mogłam ich zawieść i dałam z siebie wszystko w pięciominutowym wystąpieniu. Opłaciło się. Kilka minut później losowałam numerek do wystąpień finałowych. Później był czas na kolację, a po niej przygotowana była zumba dla uczestników konkursu i teatr „Dzień dobry, do widzenia” dla naszych opiekunów.

24 listopada (sobota)

Zaczynamy od zbyt wczesnego śniadania i punkt 9:00 zaczynają się przesłuchania finałowe. Najpierw podstawówka, a później gimnazjum. Tym razem trafiłam na numer 2. Po siedmiominutowym wystąpieniu przyszedł czas na trzyminutową improwizację, której obawiałam się najbardziej. Trafiłam na temat „Słuchajcie uważnie o czym mówię i za czym tęsknię”. Dalej nie mam bladego pojęcia jak ten temat udało mi się połączyć ze spagetti i lasanią lecz moja mowa przyniosła mi 4 miejsce! Później był obiad i wycieczka z przewodnikiem po Legnicy, na której zmarzłam na kość… następnie kolacja i o 19:00 powrót na aulę, tym razem w celu wręczenia nagród. Po chwili powrót na stołówkę na kolację i seans filmowy.

25 listopada (niedziela)

Patrząc na program zdębiałam. Śniadanie o 7:00! No jeszcze wcześniej to nie można? Po tym czekała na nas wycieczka do Wrocławia w celu zwiedzenia „Kolejkowa” i Jarmarku Bożonarodzeniowego na Wrocławskim rynku. Przepyszny obiad i powrót do domu to ostatni punkt mojej przygody.

Ech, to był bardzo gorący listopad.

Weronika Ratyńska

krasomówstwo

Przygoda życia

Rozmowa z Adrianem Brodą

W jaki sposób rozpoczęła się twoja przygoda z konkursem, w jaki sposób się dowiedziałeś o konkursie?

– Moja przygoda z konkursem szła na początku …. dość topornie. Tak naprawdę plany przystąpienia do konkursu pojawiły się już w I klasie gimnazjum, ale najpierw nie byłem zbytnio zainteresowany dopiero w III klasie gimnazjum pani Michalik wzięła mnie w obroty. Właściwie to nawet o nim zapomniałem, dlatego gdyby nie moja polonistka, pani Michalik nic bym nie osiągnął.

Czy od razu wiedziałeś na czym polega konkurs krasomówczy i co to jest krasomówstwo?

– Tak, wiedziałem co to jest krasomówstwo, ale nie specjalnie się tym interesowałem. Wcześniej zdarzało mi się brać udział w konkursach recytatorskich ale to nie to samo. W recytacji liczy się tylko mowa, zaś w krasomówstwie wszystko! Mimika, gestykulacja, forma zdań, ton, dosłownie wszystko! Ale odpowiadając na pytanie, wiedziałem co to krasomówstwo, i siłą rzeczy wiedziałem też co to jest konkurs krasomówczy, ale zainteresowanie nim, zaszczepiła mi dopiero pani Michalik.

Skąd pomysł wystąpień na temat na temat Siennicy, a w szczególności tematyka twoich wystąpień?

– Pierwsze zarysy pierwszego wystąpienia powstały już w zeszłym roku szkolnym, przy okazji konkursu turystycznego organizowanego w naszej szkole. Mieliśmy tam za zadanie opisać miejsce, obiekt bądź wydarzenie, które miało wpływ na niepodległość lub powstało „ku pokrzepieniu serc”. Postanowiłem więc przelać na papier historię krzyża zasłyszaną kiedyś z ust mojej śp. prababci. Historię tę dostrzegła wśród wielu pani Michalik, która wzięła pod swoje skrzydła i przeredagowała. Tak więc powstał pierwszy tekst. Geneza drugiego jest dużo prostsza. Zaczęliśmy z moją polonistką zwyczajnie opisywać szkołę. Po kolei, wszystko co ciekawsze. Tak powstał drugi tekst. Następnie teksty były poprawione stylistycznie i tak by były zwięzłe i spójne. Tematyka Siennicy była dla mnie dość oczywista. Ja oraz pani Michalik mieliśmy świadomość tego, że tekstów o Piłsudskim czy o zrywach niepodległościowych będzie jak grzybów po deszczu. Stąd też próba zainteresowania innych moimi rodzinnymi okolicami.

Czy w związku z tymi wystąpieniami  interesowałeś się wcześniej historią szkoły i Siennicy?

– Absolutnie tak. Interesowałem się, lecz to zainteresowanie nie opierało się na siedzeniu nad książką i studiowaniem historii Siennicy. Polegało ono bardziej na słuchaniu ciekawych historii odnośnie miejsc, pomników, kamieni czy wydarzeń. Najbardziej lubiłem słuchać opowieści mojego taty, dziadka czy śp. prababci.

Czego nauczyłeś się w czasie przygotowań, co uważasz za najbardziej przydatne w nauce i życiu codziennym?

– Podczas przygotowań wypracowałem sobie dwie bardzo ważne cechy. Pierwsza z nich to cierpliwość. Ile razy trzeba było powtarzać ten sam tekst, ile razy trzeba było zostać po lekcjach, aby móc się więcej nauczyć. Nawet fakt, że konkursy odbywały się w soboty albo po lekcjach to już pewien akt poświęcenia. Drugą cechą natomiast jest odporność na stres. Wiele osób ma wielki problem z wyjściem na scenę. Są to nawet osoby, które mają bardzo wiele wspólnego z wystąpieniami publicznymi. Pamiętam moją byłą opiekunkę, która przygotowując mnie i moich kolegów ze sceny na kolejne przedstawienia, powtarzała: „Ja mogę was przygotować, ale sama tam nie wyjdę.” Stąd też uważam, że jest to ważne w życiu codziennym jak i scenicznym.

Co było dla ciebie najtrudniejsze?

– W przygotowaniach była jedna rzecz, której przez dłuższy czas nie mogłem się pozbyć. Mój nawyk z recytacji. Trzymanie rąk z tyłu. Jako człowiek obyty ze sceną nie miałem większych problemów, by zapamiętać tekst lub go dobrze zaintonować. Z uporem maniaka trzymałem ręce z tyłu co nie jest zbyt dobrze odbierane w krasomówstwie. Jeśli zaś chodzi o sam konkurs to improwizacja. Otrzymuje się temat i ma się minutę na przygotowanie wystąpienia, a następnie przez trzy minuty ma się dany temat prezentować. Ja wylosowałem „Pozwól mi Panie uwierzyć w swój talent”, co uważam nie było trudnym tematem, gdyż wiedziałem o czym mam mówić, ale mimo wszystko improwizacje były najtrudniejsze.

Czy możesz powiedzieć, że ten konkurs to przygoda twojego życia jak na ten moment?

– Tak, jak na ten moment była to przygoda mojego życia. Pojechałem tam pierwszy raz, poznałem świetnych ludzi, świetnie też się bawiłem i udało się zabrać jeden puchar do domu. Było świetnie i myślę, że za rok też wezmę udział ale już w kategorii szkół średnich.

Jakie wrażenie zrobił na tobie finał ogólnopolski? Jakie wrażenia przywozisz z Legnicy?

– Legnica zawsze będzie mi się ciepło kojarzyć. Nasz pobyt był tam doskonale zaplanowany. Zwiedziliśmy i Legnicę, i Wrocław. Mieliśmy świetnego przewodnika. Sam konkurs odbywał się w pięknej sali, a siedmioosobowe jury ze skupieniem oglądało każdy występ i wystawiali sprawiedliwe noty. W Legnicy było świetnie.

Czy zawarłeś jakieś nowe znajomości z rówieśnikami?

– Oczywiście! Zaprzyjaźniłem się między innymi z Kryspinem Sandakiem z Wielunia, późniejszym zdobywcą pierwszego miejsca oraz z kilkoma innymi osobami z innych województw.

Co poradziłbyś swoim rówieśnikom w kwestii krasomówstwa czyli pięknego mówienia?

– Podstawowy błąd popełniany przez moich rówieśników to ciche, wstydliwe mówienie. Przede wszystkim należy mówić głośno i wyraźnie, bo gdy rozumiemy co ktoś do nas mówi, to od razu lepiej się go słucha. Warto też prozę, nie, w cudzysłowie „kuć się na blachę”. Lepiej jest, gdy wiemy o czym mówimy, a nie gdy mówimy co musimy, i najważniejsze: Nie naśladujmy innych. Każdy powinien mieć swój oryginalny styl mówienia i nie należy go kopiować, bo wtedy mówimy po prostu sztucznie.

Gdzie planujesz kontynuować naukę – liceum czy raczej technikum?

– W pierwszej kolejności chciałbym się dostać do liceum o profilu biologiczno – chemicznym. W razie gdyby się nie udało, to mógłbym pójść do szkoły artystycznej, a w ostateczności do technikum informatycznego.

 

Monika Rozalska

Monika Rozalska

redaktor naczelny at Tygodnik Mazowiecki Nowy Dzwon
Z tygodnikiem Nowy Dzwon jestem związana od końca lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Moim konikiem jest historia, a Dzwon i później Nowy Dzwon jest częścią historii Mińska Mazowieckiego i prasy regionalnej.
Monika Rozalska

Latest posts by Monika Rozalska (see all)

http://www.nowydzwon.pl/wp-content/uploads/2019/01/DAMIAN-MURACKI-z-Zamienia1-682x1024.jpghttp://www.nowydzwon.pl/wp-content/uploads/2019/01/DAMIAN-MURACKI-z-Zamienia1-300x300.jpgMonika RozalskaAKTUALNOŚCI
Krasomówstwo to jedna z umiejętności, której wartość nie zawsze doceniamy, a która bywa niezwykle przydatna w życiu. Umiejętność pięknego mówienia na dowolny temat sprawia, że rozmówcy chcą nas słuchać, często stajemy się „duszą” towarzystwa i znacznie łatwiej przełamujemy bariery w życiu zawodowym i prywatnym. Jednak, by krasomówstwo stało się...