konkurs

Rozmowa z Klaudią Jadczak, laureatką Ogólnopolskiego Konkursu Krasomówczego dla Młodzieży w Golubiu Dobrzyniu.

Jesteś dopiero lub aż uczennicą kl. II liceum. Można powiedzieć, że biorąc udział w Ogólnopolskim Konkursie Krasomówczym, osiągnęłaś już wszystko, bo zajęłaś I miejsce w finale. Przypomnij początek tej przygody. Dlaczego właśnie ten konkurs?

– To stwierdzenie jest zgodne z prawdą, ponieważ rzeczywiście osiągnęłam swój cel i odniosłam wyczekiwany przeze mnie sukces, na który ciężko pracowałam przez długie lata. Minęło sporo czasu odkąd pierwszy raz zetknęłam się z tą jakże trudną, a jednocześnie arcyciekawą formą wypowiedzi. Ale od czego to wszystko się zaczęło? Tak naprawdę pamiętam jak dziś dzień, w którym polonistka z gimnazjum, do którego uczęszczałam, pani Marlena Pilarska, szukała osoby, która w niedługim czasie przygotowałby wygłoszenie tekstu i wzięła udział w eliminacjach powiatowych.

Wtedy moja wychowawczyni stwierdziła, że ma kogoś takiego w swojej klasie, chodziło oczywiście o mnie. Co prawda czasu było niewiele i nie za bardzo orientowałam się, jak dokładnie powinno wyglądać moje wystąpienie, lecz postanowiłam zaryzykować. I tak 8 października 2015 w szkole przy ulicy Siennickiej w Mińsku Mazowieckim stanęłam w szranki z innymi uczestnikami. Oczywiście były między nami spore różnice poziomów, ponieważ ja dopiero zaczynałam tę przygodę, lecz mimo że nie odniosłam wielkiego sukcesu, nie poddałam się, a wręcz przeciwnie, zaczęłam ćwiczyć, tak aby w następnym roku znów wystartować, tylko tym razem z większym sukcesem. I udało się „zajechałam” wtedy aż do finału w Legnicy na finał ogólnopolski dla gimnazjów, a i następne lata przyniosły sukcesy, w I klasie liceum pojechałam do Golubia, ja to określam „na próbę”, a ten ostatni ten ostatni wyjazd dał mi w Golubiu Dobrzyniu I miejsce

Skąd pomysły twoich wystąpień, co chciałaś powiedzieć swoim słuchaczom?

– Jeśli chodzi o wybór tematu wystąpienia, jest to zawsze dość trudne zadanie. Stawiając mu czoła stajemy przed ciężkimi decyzjami. Przede wszystkim musimy zdecydować, o czym tak właściwie chcemy opowiedzieć słuchaczom i ująć to tak, aby podczas występu skupić ich całą uwagę i sprawić, by słuchali nas z zainteresowaniem oraz zapamiętali jak najdłużej. Jednak ja podchodzę do tego tematu trochę inaczej, u mnie priorytetem jest to, jak ja czuję się z tekstem. Kiedy wybieram temat, to zawsze jest to coś co dotyczy mnie samej, bądź po prostu należy do moich zainteresowań. Tak było również w przypadku moich tegorocznych wystąpień: Mój pierwszy tekst dotyczył patronki mojej szkoły, czyli poetki Agnieszki Osieckiej, której twórczość jest mi bardzo bliska, ponieważ piosenki przez nią napisanie, mam zaszczyt wykonywać wraz z przyjaciółkami w szkolnym teatrze N.O.R.A. Zaś drugim tekstem, mogłam przybliżyć słuchaczom historię wspaniałych ludzi, którzy przed laty byli właścicielami majątku Dębe Wielkie, czyli pięknego miejsca na ziemi, w którym mam przyjemność mieszkać. Dzięki temu, że połączyłam tematy, które są mi naprawdę bliskie, mogłam ze spokojem i naturalnością, którą cenię najbardziej, poddać się ocenie jury, lecz przede wszystkim opowiedzieć słuchaczom o rzeczach najbliższych mojemu sercu. I według mnie właśnie to jest najważniejsze w konkursach krasomówczych, abyśmy występując, zapomnieli, iż poddajemy się jakiejkolwiek ocenie, a najlepiej, jeśli wyobrazimy sobie, że to co chcemy przekazać, mówimy do swojego przyjaciela, lub po prostu bliskiej nam osoby, bo właśnie takie występy sprawiają wrażenie, że naprawdę mówimy z pasją.

O tym że jesteś miłośniczką starych fotografii wiemy z twojego wystąpienia. Ale w jaki sposób trafiłaś na te wręcz unikatowe zdjęcia i w jaki sposób udało ci się zdobyć tak dużą wiedzę na temat rodziny Tabiszewskich.

– W dobie XXI w., pytanie o to jak zdobyłam informacje do tekstu można potraktować jako nieco dziwne, ponieważ tak naprawdę w internecie można znaleźć dosłownie wszystko. Jednak muszę przyznać, iż tekst o losach państwa Tabiszewskich nie powstałby, gdyby nie pani Marlena Pilarska, od niej usłyszałam to nazwisko. A tekst powstawał, gdy byłam jeszcze w gimnazjum i nie miałam wystarczających umiejętności, aby samodzielnie stworzyć coś tak niezwykłego i ciekawego. Informacje zostały zaczerpnięte z książek, kronik, czy na przykład z jednej z rozmów, którą miałam zaszczyt przeprowadzić, z samą wnuczką państwa Tabiszewskich, od której również zdobyłam wiele ciekawych informacji o jej przodkach. Lecz osoby, które czytały mój tekst zauważą, że opiera się on głównie na starej fotografii, którą można podziwiać w wersji pokolorowanej na stronie internetowej ,,Nasze rody”, a widząc to zdjęcie, każdy przyzna mi rację, że tym dorodnym, pomarańczowym warzywom, czyli dyniom, naprawdę trudno się oprzeć.

Na swoje występy krasomówczo-gawędziarskie możesz teraz spojrzeć już z dystansu, czy masz jakąś szczególną refleksję, którą chciałabyś się podzielić z uczniami, ale nie tylko, także z rodzicami i nauczycielami?

– Co prawda ten dystans nie jest aż tak duży, jendak rzeczywiście mogę teraz na chłodno ocenić moją przygodę z konkursem, wszystkie pomyłki czy niewielkie porażki. Lecz mówiąc szczerze, nawet gdybym dostała szansę cofnięcia się w czasie i zmienienia czegoś w mojej ,,karierze krasomówczej”, to może skorzystałabym z tej możliwości, ale nie dlatego aby coś zmienić, lecz po to, aby jeszcze raz móc przeżyć te jakże niesamowite emocje i spotkać wspaniałych ludzi.

A jeśli mowa o refleksjach czy wspomnieniach, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci, to za pewne będzie to słynna anegdota, którą opowiedziałam w tekście improwizowanym podczas mojego finałowego występu. Opowiada ona o tym, jak parę lat temu na eliminacje powiatowe konkursu w Mińsku Mazowieckim przyszła pewna dziewczynka, była ona dość nieśmiała, ponieważ było to jej pierwsze zetknięcie się z tak trudną formą wypowiedzi. Oczywiście rzadki to przypadek, aby osoba, która pierwszy raz bierze udział w konkursie dostała się do następnego etapu, i oczywiście w jej przypadku nie było inaczej, lecz ona, mimo braku wielkiego sukcesu, było to skromne wyróżnienie, nie poddała się. Tą właśnie dziewczynką byłam ja, podeszłam wtedy do pani Joanny Janickiej, która od wielu lat jest organizatorką etapu powiatowego w Mińsku Mazowieckim oraz, miała wielki wpływ na moje późniejsze sukcesy, i powiedziałam jej, że konkurs krasomówczy i jego organizatorzy jeszcze nie raz o mnie usłyszą, a ja wrócę i pokażę wszystkim, na co naprawdę mnie stać.

I mogłoby się wydawać, że były to jedynie słowa nastolatki, której wydaje się że podbije świat, lecz w moim przypadku dotrzymałam danej wtedy obietnicy i wróciłam za rok, za dwa lata i również podczas ostatniej edycji konkursu. Lecz zrobiłam to nie tylko aby coś komuś udowodnić, zrobiłam to, ponieważ stało się to moją ogromną pasją, i zrozumiałam, że jeżeli teraz się poddam, to tak naprawdę w przyszłości będę żałować, że nie wykorzystałam danej mi szansy i sama z siebie jestem dumna, ponieważ za nic nie zmieniłabym tej decyzji.

Nie ulega wątpliwości, że konkurs krasomówczy jest bardzo trudny i wymaga dużo pracy oraz wytrwałości, a także i takiej niecodziennej ciekawości świata i ludzi. Jak byś przekonała młodych ludzi, że warto w tym konkursie brać udział, także wtedy kiedy nie zdobywa się wielkich laurów?

– W dzisiejszych czasach kultura słowa niestety zanika, lecz krasomówcy są pewnego rodzaju światełkiem w tunelu, osobami, które sprawiają, iż możemy mieć nadzieję i wierzyć, że na świecie są ludzie, którzy zadbają, aby owa kultura nie umarła. Zacytuję jednego z jurorów tegorocznego etapu wojewódzkiego konkursu krasomówczego. Powiedział: ,,Współczuję wam! Dlaczego? Ponieważ jesteście ludźmi mądrymi, a za tym nie przepada dzisiejsza młodzież, dzisiejszy świat”. I chociaż nie do końca zgadzam się z tą opinią, to twierdzę, iż krasomówcy w dzisiejszym czasie rzeczywiście mają trochę utrudnione zadanie. Dlaczego? Ponieważ w dzisiejszych czasach prawdziwą sztuką jest być osobą odróżniającą się od rówieśników swoimi zainteresowaniami.

A teraz chciałabym skierować parę słów do obecnych jaki i przyszłych mistrzów tej dziedziny, nawet jeśli jeszcze nie wiedzą, że nimi są, bądź będą w przyszłości. Przed wami bardzo ciężka praca, ale jeśli rzeczywiście się jej podejmiecie, to będę trzymać za was mocno kciuki. Muszę was również ostrzec, iż praca ta będzie nieść ze sobą dużo obowiązków, a także pochłonie dużą ilość waszego wolnego czasu, który moglibyście poświęcić na przykład na spotkanie ze znajomymi. Lecz kiedy nadejdzie ten moment, w którym po raz pierwszy staniecie na scenie i opowiecie osobom was słuchającym o waszych pasjach, to gwarantuję, iż zrozumiecie, że to wszystko było tego warte.

Co dalej? Zgodnie z regulaminem, osoba która wygrała finał nie może brać udziału w konkursie. Jak wykorzystasz dalej swoje niewątpliwie wielkie umiejętności w zakresie tzw. kultury żywego słowa?

– Ta wiadomość rzeczywiście była dla mnie niezbyt przyjemna, kiedy dowiedziałam się, że tak naprawdę więcej nie wystartuję w moim ukochanym konkursie. Lecz muszę wszystkich uspokoić, ponieważ nie zamierzam zrezygnować z tej dziedziny. Tak naprawdę zamknęłam jedynie jeden z rozdziałów mojej wielkiej przygody z krasomówstwem, czyli ten z perspektywy uczestniczki. W przyszłej edycji konkursu zostanę postawiona tak naprawdę po gorszej stronie barykady, mianowicie zasiądę za stołem jury, zarówno podczas eliminacji powiatowych, jak i tych ogólnopolskich. Oprócz tego chciałabym również przyczynić się do dalszego rozwoju krasomówstwa, a mianowicie znaleźć swojego następcę, bądź następczynię, a więc można powiedzieć, iż ogłaszam poszukiwania, następnego mistrza, bądź mistrzyni słowa powiatu mińskiego i województwa mazowieckiego. Mam również świadomość, iż zabierze mi to dużo czasu i uwagi, a przecież na co dzień mam obowiązki szkolne, przygotowania do matury, czy dalszy rozwój wokalny w teatrze N.O.R.A, ponieważ to również jest niezaprzeczalną częścią mnie, lecz prawda jest taka, że ja bez konkursu krasomówczego nie istnieję, co mogą potwierdzić wszyscy, którzy byli świadkami moich przygotowań do eliminacji. A więc tak jak zrobiłam to trzy lata temu, tak zrobię to również dziś i obiecam wszystkim że nie spocznę na laurach a organizatorzy konkursu krasomówczego jeszcze nie raz o mnie usłyszą.

Zatem widzimy się już niebawem, podczas kolejnej edycji konkursu.

-Już za dziewięć miesięcy, w pierwszej połowie października, w szkole przy ulicy Siennickiej w Mińsku Mazowieckim ponownie spotkają się młodzi krasomówcy, aby podzielić się z nami swoimi zainteresowaniami i pokazać swoje umiejętności. Mam nadzieję usłyszeć wiele ciekawych historii, i podziwiać naprawdę wielkie talenty, a kto wie może nawet będę świadkiem, wystąpienia następnego mistrza, bądź mistrzyni. Zapraszam zatem wszystkich serdecznie, na to niezwykłe spotkanie, i życzę sobie jak i wszystkim, którzy tego dnia będą przyglądać się zmaganiom, młodych mistrzów słowa, wielu niezapomnianych wrażeń, których szczerze mówiąc, nie mogę się już doczekać. A wszyscy zainteresowani najlepiej niech kontaktują się z Odziałem Polskiego Towarzystwa Turystyczno -Krajoznawczego w Mińsku Mazowieckim i panią Joanną Janicką

http://www.nowydzwon.pl/wp-content/uploads/2019/01/A-wywiad-klaudia-e1547033686489-1024x850.jpghttp://www.nowydzwon.pl/wp-content/uploads/2019/01/A-wywiad-klaudia-e1547033686489-300x300.jpgredakcjaAKTUALNOŚCI
Rozmowa z Klaudią Jadczak, laureatką Ogólnopolskiego Konkursu Krasomówczego dla Młodzieży w Golubiu Dobrzyniu. Jesteś dopiero lub aż uczennicą kl. II liceum. Można powiedzieć, że biorąc udział w Ogólnopolskim Konkursie Krasomówczym, osiągnęłaś już wszystko, bo zajęłaś I miejsce w finale. Przypomnij początek tej przygody. Dlaczego właśnie ten konkurs? - To stwierdzenie jest...