literatura

Dyskusje dotyczące takich książkowych przebojów jak „Opowieści bizarne” Olgi Tokarczuk, „Wszystko za Everest” Jona Krakauera czy „Tylko Lola” Jarosława Kamińskiego integrują osoby zainteresowane udziałem w spotkaniach Klubu Czytelnika w Mińsku Mazowieckim. Inicjatywa ta funkcjonuje przy nadsrebrzańskiej Miejskiej Bibliotece Publicznej i cieszy się coraz większą popularnością. Wobec tego o klubowych realiach i prywatnych zainteresowaniach czytelniczych prowadzącej spotkania porozmawiał z Justyną Radomińską Tomasz Adamczak.

Klub Czytelnika stanowi jedną z najmłodszych atrakcji adresowanych do miłośników literatury przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Mińsku Mazowieckim. Skąd wziął się pomysł na zaproponowanie zainteresowanym osobom tej comiesięcznej formy spędzania wolnego czasu?

– Pomysł kameralnych spotkań czytelniczych błąkał mi się po głowie już od dawna. I jak to z pomysłami bywa, by mogły się zmaterializować, muszą się ujawnić przy odpowiedniej osobie. Pani Magda Mól z Miejskiej Biblioteki Publicznej w towarzyskiej rozmowie podchwyciła pomysł, a pani dyrektor Elżbieta Sieradzińska dała zielone światło i tak powstał Klub Czytelnika. Że to jest miejsce odpowiednie, nie trzeba nikogo przekonywać. Spotkania są nieformalne, nie jesteśmy nigdzie zrzeszeni, spotykamy się z sympatii do literatury w gronie 8-12 osób.

Dla mnie czytanie jest nie tylko pasją, jest czynnością – zabrzmi to trochę górnolotnie – niezbędną do życia jak tlen. Pracuję z literaturą, ale i z odbiorcą, który jednak częściej musi, niż chce czytać, więc nie zawsze mam szansę dzielić się w pełni tym, co dzieje się w literaturze teraz, współcześnie. Od kilku lat współpracuję z portalem czytelniczym lubimyczytac.pl jako recenzentka. Pisanie o książkach daje mi dużo przyjemności i satysfakcji, jednak na portalu nie ma możliwości bezpośredniego dyskutowania recenzji. Nie mogę w nieskończoność zamęczać przyjaciółki (śmiech). A do klubu przychodzą osoby, które o literaturze chcą rozmawiać z własnej woli.

„Wybrałem Cię spośród milionów – śpiewa w jednej z przebojowych piosenek zespołu Kult Kazik Staszewski. Kto w klubie decyduje o wyborze tej jednej, spośród wielu milionów, książki – bohaterki kolejnego spotkania?

– Jesteśmy klubem demokratycznym, wspólnie decydujemy o wyborze książki. Na pierwszych spotkaniach ja podsuwałam tytuły, ale nie jest to już regułą. Podajemy propozycje i wybieramy tę, która wyda się nam aktualnie najbardziej interesująca. Czasem wybierzemy tak, że i sama pani dyrektor do nas zawita, nie tylko w roli czytelnika, ale i eksperta. Tak było, gdy rozmawialiśmy o reportażu górskim.

Kryteria, które są stosowane przy wyborze następnych omawianych publikacji to…

– Nie mamy ustalonych reguł poza jedną – staramy się wybierać dobrą literaturę. Taką, która rzeczywiście może nas jakoś poruszyć, dotknąć jakiejś niepowierzchownej prawdy o człowieku i świecie, w którym żyjemy. I zwyczajnie nas przy tym nie zanudzić, może i zabawić. Nie znaczy to, oczywiście, że książki, o których dyskutujemy, zawsze nam się podobają. Niekiedy się o nie spieramy. To jest najciekawsze właśnie, bo każdy z nas przychodzi z własnymi sądami i gustami czytelniczymi. Bywa więc gorąco. Dbamy o różnorodność gatunkową i rodzajową. Czytaliśmy już powieści polskie i zagraniczne. Dyskutowaliśmy opowiadania i reportaż, a nawet poradnik psychologiczny. Na czas wakacji zaplanowaliśmy czytelnicze szaleństwo, takie z typu guilty pleasure („wstydliwe przyjemności”), czyli zwyczajne czytadło. Dużo sobie obiecujemy w związku z tym podczas wrześniowego spotkania (śmiech).

„Nie czytałam tej książki to się nie wybieram. Nie chcę się skompromitować” – może pomyśleć potencjalny obserwator harmonogramu kulturalnych wydarzeń w Mińsku Mazowieckim. Wobec tego proszę o wyjaśnienie mu, na czym polega klubowe spotkanie.

– Idea naszego Klubu Czytelnika zakłada kameralne spotkanie wokół przeczytanej wcześniej (w ciągu miesiąca) książki. Zakładamy dyskusję na jej temat, nie prezentację, więc trzeba ją znać. Nie ma jednak mowy o kompromitacji, ponieważ nikt z nas nie wypowiada się z pozycji literaturoznawcy. Dzielimy się naszymi wrażeniami, refleksjami. A to, że może niektórzy z nas mają większą wiedzę teoretycznoliteracką, cóż, nie przeszkadza. Moja rola to rola moderatora. Ona zobowiązuje, więc dbam też o słodycze (śmiech). A poza tym czytam wywiady z autorami, żebyśmy mogli czasem skonfrontować nasze odczucia z zamierzeniami autora. Ale nie jest to rzecz niezbędna. Zresztą, co autor chciał powiedzieć, to rzecz mniej ważna niż to, co tekstem literackim rzeczywiście powiedział. A czytelnik i tak swoje myśli przecież…

Osoba po raz pierwszy przychodząca na prowadzone przez panią popołudnie z literaturą powinna wiedzieć, że…

– Że z nami jest sympatycznie. To najważniejsze. A poza tym warto wiedzieć, że spotykamy się w drugi poniedziałek miesiąca o godz. 18 w małej sali w czytelni MBP. Miesiąc wcześniej wybieramy lekturę, którą wypożyczamy z biblioteki albo wspieramy się prywatnymi egzemplarzami. Spędzamy na rozmowie około 1,5 godziny. Płeć rozmówcy nie gra roli, bo wśród nas są i mężczyźni. Wiek również nie ma większego znaczenia, najmłodsza członkini naszego klubu to moja tegoroczna maturzystka. Nawet miejscem zamieszkania nie musi być Mińsk. Regularnie przyjeżdża do nas pani z Węgrowa. Nie ma biletów wstępu, odnotowujemy swoją obecność w czytelni. Choć może, jeśli staniemy się sławni dzięki naszej rozmowie, trzeba będzie reglamentować dostęp do literatury (śmiech).

W drugiej połowie bieżącego roku państwa wydarzenia zaowocują dyskusją dotyczącą m.in. takich książek, jak…

– Nie mamy ścisłych planów. Reagujemy na to, co się pojawia i na co mamy po prostu ochotę. Na razie na wrzesień – już wspominałam – zaplanowaliśmy powieść Joanny Jax „Syn zakonnicy”. Nie jest to typ literatury reprezentatywny dla naszego klubu, jednak w szale letniego upału postanowiliśmy przyjrzeć się fenomenowi literatury popularnej. W roku szkolnym jesteśmy ambitniejsi. Za nami Agnieszka Szpila („Bardo”), Olga Tokarczuk (Opowiadania bizarne”), Tomasz Kwaśniewski i Jacek Masłowski („Czasem czuły, czasem barbarzyńca”), Ellena Ferrante („Córka”), Jon Krakauer („Wszystko za Everest”), Jarosław Kamiński („Tylko Lola”), Hanya Yanagihara („Ludzie na drzewach”).

I na zakończenie proszę o uchylenie rąbka pani prywatnych tajemnic. Jedną, jedyną książką, którą mogłaby pani zabrać w podróż międzyplanetarną byłaby…

– To jest najtrudniejsze pytanie świata. Pewnie taka książka jeszcze przede mną. Ale na pewno nie nudziłabym się z „Mistrzem i Małgorzatą” Bułhakowa. Kto wie, kogo by można było jeszcze spotkać na tych planetach oprócz Piłata. Świta Wolanda kompromituje ludzką rzeczywistość, choć nie – ludzkość sama jednak o to zadbała – jedynie wydobywa na jaw nasze słabości i ułomności. Ale przecież mimo to poszczególny człowiek się broni, zawieszony w tej międzyplanetarnej przestrzeni między Wolandem a Mistrzem. Tak, mógłby to być Bułhakow.

Bohaterem literackim, z którym chciałaby się pani realnie spotkać, jest…

– Och, muszę zdradzić swoją największą tajemnicę. Nieodmiennie taką postacią jest doktor Ravik, bohater „Łuku triumfalnego” Ericha Marii Remarque’a. To niemiecki uchodźca, który przebywa nielegalnie w Paryżu tuż przed wybuchem II wojny światowej. Uciekł z nazistowskich Niemiec, jest lekarzem i nieoficjalnie operuje w prywatnej klinice. Jego los jest dramatyczny, a on sam rozpięty między pracą i miłością, a burzliwą historią, która go mocno prowokuje. Być może z dzisiejszej perspektywy powieść jest nieco sentymentalna, ale cóż, tak bywa z literackimi fascynacjami.

Epoka literacka, która jest pani najbliższa, to…

– Siłą rzeczy współczesność, choć literatura każdej epoki ma swoje perełki. Lubię średniowieczną „Historyję o chwalebnym zmartwychwstaniu Pańskim” z Jezusem dobijającym się do piekieł i trzema Mariami targującymi się o olejki do namaszczenia Pańskiego ciała. Uwielbiam romantyczną Konradową Wielką Improwizację z Mickiewiczowskich „Dziadów” i ciągle ciekawi mnie Wokulski, bohater pozytywistycznej „Lalki” Prusa. Zawsze płaczę ze śmiechu przy lekcji polskiego w powieści XX-lecia międzywojennego – „Ferdydurke”, choć zupełnie serio wierzę w wizję człowieka wg Gombrowicza. Jednak naprawdę przeżywam to, co dzieje się w świecie teraz.

Pozycja literacka wydana po raz pierwszy na przestrzeni ostatnich 25 lat, którą wprowadziłaby pani do kanonu lektur szkolnych, jest…

– Trudno mi wskazać jeden konkretny tytuł. Jest wiele interesujących pisarek i wielu pisarzy, których warto czytać z przeróżnych powodów – tematów, jakie podejmują lub języka, jakim operują. Rzeczywiście, postawiłabym bardziej na literaturę współczesną w kanonie lektur szkolnych. Może lekcje języka polskiego wydawałyby się młodzieży mniej anachroniczne? Chociaż nie byłaby to literatura popularna ani bestsellerowa, więc i tak mogłoby być różnie. Na pewno chciałabym mieć czas na dobry reportaż, bo są takie lektury w tym typie literatury, które nie dają mi spokoju do dziś. A o to chodzi w dobrej literaturze przecież – żeby zadawała pytania, na które niełatwo znaleźć uspokajającą odpowiedź. Tylko to daje gwarancję, że będziemy nieustannie krytyczni wobec siebie i świata, co – niestety – nie wydaje mi się w dzisiejszym świecie wcale oczywiste.

Dziękuję za rozmowę.

Tomasz Adamczak

Tomasz Adamczak

Na łamach naszego tygodnika zamieszczam artykuły dotyczące różnej tematyki. Choć jestem odpowiedzialny za dział sportowy i przygotowywanie rubryki „Co?Gdzie?Kiedy?” nie obce mi jest pisanie relacji z wydarzeń kulturalnych i samorządowych z powiatu mińskiego, a także garwolińskiego. Prywatnie jestem szczęśliwym ojcem i mężem albo mężem i ojcem. W wolnym czasie zbieram grzyby, tracę pieniądze na allegro, chodzę do biblioteki oraz skaczę ze spadochronem.
Tomasz Adamczak

Latest posts by Tomasz Adamczak (see all)

Tomasz AdamczakKULTURA
Dyskusje dotyczące takich książkowych przebojów jak „Opowieści bizarne” Olgi Tokarczuk, „Wszystko za Everest” Jona Krakauera czy „Tylko Lola” Jarosława Kamińskiego integrują osoby zainteresowane udziałem w spotkaniach Klubu Czytelnika w Mińsku Mazowieckim. Inicjatywa ta funkcjonuje przy nadsrebrzańskiej Miejskiej Bibliotece Publicznej i cieszy się coraz większą popularnością. Wobec tego o klubowych...