szpital

Podczas podsumowania ubiegłorocznej działalności Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej mówiono głównie o niezłej kondycji mińskiej służby zdrowia. Tymczasem z protokołów posiedzeń zarządu powiatu wynika, że sytuacja mińskiego szpitala wcale nie jest różowa. Na oddziale wewnętrznym brakuje lekarzy. SPZOZ zrealizował nadwykonania za ponad 2 mln zł, za które NFZ nie zapłacił. Dyrektor Artur Więckowski, który miał wyprowadzać szpital na prostą, zrezygnował z pracy.

Trzy lata temu przyszła, a obecnie była premier Beata Szydło na konferencji prasowej broniła miński szpital przed prywatyzacją, którą tak naprawdę zamierzali wdrażać jej partyjni koledzy. Na fali politycznych deklaracji zerwano umowę z firmą consultingową, która przygotowywała proces przekształcenia szpitala (sprawy o wypłatę wynagrodzenia do tej pory ciągną się w sądzie), a do SPZOZ szerokim strumieniem popłynęły pieniądze ze specjalnej rządowej puli. Postępowały prace modernizacyjne i szpital już niebawem miał być wzorcową placówką na miarę XXI wieku. Miał być, bo jak zwykle „diabeł tkwi w szczegółach”. Już od kilku miesięcy mówiło się o braku lekarzy i pielęgniarek czy likwidacji części łóżek. W grudniu, by zapewnić ciągłość wykonywania świadczeń, zwiększono wynagrodzenia. Rok zamknięto ponad milionową stratą.

Po złożeniu sprawozdania przed zarządem powiatu 9 kwietnia z funkcji dyrektora SPZOZ w Mińsku Mazowieckim zrezygnował Artur Więckowski. Jako przyczynę swojej rezygnacji podał powody osobiste nie związane z sytuacją szpitala. Jego obowiązki miał przejąć dyrektor do spraw medycznych, były szef SPZOZ Mieczysław Romejko. Tymczasem 17 kwietnia na posiedzeniu zarządu powiatu Mieczysław Romejko stwierdził, że „nie wyraża woli przejęcia pełnienia obowiązków dyrektora SPZOZ do czasu wyłonienia kandydata na stanowisko dyrektora. Stwierdził, że musi skupić się na kwestiach medycznych i zabezpieczyć ciągłość świadczeń medycznych”. Co więcej, okazało się, że na oddziale wewnętrznym zmniejszono liczbę łóżek do 60, a mimo to na oddziale przebywa aż 70 pacjentów. Lekarze odchodzą do prywatnych przychodni, ostatnio rezygnację złożył neonatolog, a zastępca dyrektora Czesław Mazek przebywa na zwolnieniu.

Na szczęście zwolnienie lekarskie Czesława Mazka w porę się skończyło. 19 kwietnia wicestarosta Krzysztof Płochocki przedstawił na posiedzeniu zarządu powiatu projekt uchwały dotyczący powierzenia pełnienia obowiązków dyrektora SPZOZ Czesławowi Mazkowi. Trzy dni po przejęciu obowiązków z zarządem powiatu spotkał się Czesław Mazek. Jak czytamy w protokole z tego posiedzenia: „Czesław Mazek powiedział, że jest problem kadrowy w SPZOZ, brakuje 2-3 lekarzy na oddziale wewnętrznym (…). Wyjaśnił, że obecnie na oddziale wewnętrznym jest 60 łóżek, ale to jest zbyt mała liczba, bo na SOR czasami jest nawet 30 pacjentów. Dodał, że potrzebny jest również laryngolog, neonatolog i neurolog. Dodał, że trzeba dążyć to tego, by na oddziale wewnętrznym było 75 łóżek”. Okazało się też, że z powodu niewykonania kontraktu w ubiegłym roku szpital w pierwszym półroczu 2018 roku miał zmniejszone finansowanie o około pół miliona miesięcznie.

O tych kłopotach Czesław Mazek znacznie mniej mówił 27 czerwca podczas prezentacji sprawozdania finansowego na sesji rady powiatu. – 2017 to był bardzo dobry rok dla SPZOZ. Zamknęliśmy rok stratą na ponad milion zł, natomiast nie mamy zobowiązań wymagalnych – mówił Czesław Mazek. Tymczasem jak zauważył radny Witold Kikolski, wynik finansowy SPZOZ jest znacznie gorszy niż mogłoby się wydawać, bo do zysków została dopisana dotacja, która sprawiła, że szpital zamiast prawie pięciu milionów mógł wykazać tylko ponad milion straty.

– Gdyby nie dotacja, poszlibyśmy z torbami, bo wynik na działalności jest dramatyczny – mówił Kikolski. Zwracał też uwagę na drastyczny wzrost kosztów zużycia materiałów i energii oraz zakupów usług obcych. W sumie tylko w tych dwóch pozycjach zapłacono o prawie 3 mln zł więcej niż w roku poprzednim. – W całym kraju koszty wzrastają, u nas także. Dzisiaj lekarz kosztuje – mówił Mazek. Poinformował też, że pieniądze zostały wydane na coraz droższe leki, utrzymanie nowego pawilonu oraz zakupy mebli do przychodni. Sytuacja finansowa naszego szpitala jest dobra. Ale plany mogą się załamać, jeśli nie będziemy mieć kadry medycznej. W tym roku 10% kadry pielęgniarskiej odchodzi na emeryturę – podkreślał.

Zarówno problemy finansowe, jak i braki kadrowe będzie musiał rozwiązać nowy dyrektor SPZOZ. 21 maja zarząd powiatu podjął uchwałę o ogłoszeniu konkursu na stanowisko dyrektora SPZOZ w Mińsku Mazowieckim. Do 19 czerwca przyjmowane były oferty, które rozpatrywano 22 czerwca. Do konkursu zgłosiło się 10 kandydatów, ale tylko 7 spełniło wymogi formalne. W głosowaniu liczyło się jednak tylko dwóch kandydatów. Czesław Mazek – pełniący obowiązki dyrektora SPZOZ, zastępca dyrektora do spraw administracyjno -eksploatacyjnych uzyskał 3 głosy. O głos więcej zdobył były zastępca dyrektora SPZOZ w Mińsku Mazowieckim do spraw administracyjno-eksploatacyjnych Mariusz Martyniak. To właśnie Mariuszowi Martyniakowi zarząd powinien powierzyć obowiązki dyrektora SPZOZ. Na razie nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia tej decyzji.

Monika Rozalska

Monika Rozalska

redaktor naczelny at Tygodnik Mazowiecki Nowy Dzwon
Z tygodnikiem Nowy Dzwon jestem związana od końca lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Moim konikiem jest historia, a Dzwon i później Nowy Dzwon jest częścią historii Mińska Mazowieckiego i prasy regionalnej.
Monika Rozalska

Latest posts by Monika Rozalska (see all)

Monika RozalskaAKTUALNOŚCI
Podczas podsumowania ubiegłorocznej działalności Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej mówiono głównie o niezłej kondycji mińskiej służby zdrowia. Tymczasem z protokołów posiedzeń zarządu powiatu wynika, że sytuacja mińskiego szpitala wcale nie jest różowa. Na oddziale wewnętrznym brakuje lekarzy. SPZOZ zrealizował nadwykonania za ponad 2 mln zł, za które NFZ nie...