konkurs krasomówczy

Z Joanną Janicką – pomysłodawczynią i organizatorką konkursu krasomówczego w Mińsku Mazowieckim rozmawiała Monika Rozalska

Mimo iż w Mińsku Mazowieckim konkurs krasomówczy odbywa się od ponad 20 lat, wielu osobom nadal trudno zrozumieć, czym jest krasomówstwo. A zatem, czym różni się konkurs krasomówczy od bardzo popularnych konkursów recytatorskich czy występów teatralnych?

– No tak, to prawda, nauczyciele, którzy od lat razem ze mną tworzą ten konkurs i można powiedzieć, że razem ze mną uczyli się rozumienia istoty tych wystąpień, wiedzą o co w nim chodzi. Nowe osoby mają czasami problem z identyfikowaniem istoty krasomówstwa. Mam zacząć od Immanuela Kanta, filozofa?

Czemu nie, możemy zacząć od filozofii.

– Pojęcia krasomówstwo po raz pierwszy w rozważaniach na temat retoryki, czyli sztuki perswazji, użył Immanuel Kant, odróżniając tę formę mowy od retoryki. Można powiedzieć w skrócie, że krasomówstwo to taka odmiana retoryki, czyli sztuki perswazji na tzw. codzienny użytek, jak np. nasz konkurs, w którym uczniowie przekonują, zachęcają do przyjęcia właśnie ich poglądów na dany temat. Uczniowie często stają w sytuacji, w której mają się publicznie wypowiedzieć na dany temat i jeszcze do tego przekonać do swoich racji, poglądów. I właśnie od tej sztuki mówienia wiele zależy, bo albo przekonają, albo nie.

A zatem czym różni się konkurs krasomówczy od konkursów recytatorskich czy występów teatralnych?

– I teraz możemy już wskazać różnice miedzy krasomówstwem i aktorstwem. Aktor wchodzi w rolę i nie wygłasza własnych poglądów – w roli nie jest sobą, a krasomówca podczas mowy musi być sobą, słuchacz wyczuwa każdy nienaturalny czy fałszywy ton, ten kto zaczyna „grać” podczas wystąpienia, staje się śmieszny. A z kolei recytator wygłasza czyjeś słowa – im lepiej recytator rozumie tekst poetycki, tym bardziej jest dla słuchacza przekonujący, ale także do niczego nie nakłania. Krasomówstwo to sztuka perswazji, przekonywania i nakłaniania i w tym tkwi sedno sprawy. Ale żeby do czegoś nakłaniać, trzeba mieć wiedzę i własny osąd sprawy, własny pogląd na jakiś temat, a to jest, nie ukrywajmy, bardzo trudne.

To dlatego zawsze mamy tłumy podczas konkursów recytatorskich, a nie podczas krasomówczych?

– Tak, bo wiersza każdy może się nauczyć na pamięć. Natomiast mieć coś do powiedzenia na jakiś temat to już jest „wyższa szkoła jazdy”. Jednak to jest konkurs dla każdego, ale pracowitego ucznia. Dla takiego, który chce podjąć wysiłek i nauczyć się czegoś nowego i rozwijać swoją osobowość. Bo że konkurs niesamowicie rozwija dzieci i młodzież, to sama pani mogła dostrzec po uczestnikach, którzy co roku biorą udział w przesłuchaniach. Talent bez mozolnej pracy nie rozwinie się.

Krasomówstwo to bardzo trudna sztuka, na co powinni zwrócić szczególną uwagę uczestnicy konkursu?

– Już wcześniej powiedziałam, że sztuka wystąpień publicznych, czyli krasomówstwo nie jest łatwym zadaniem. Tego trzeba się uczyć. Na co dzień uczeń musi przywiązywać wagę do tego, w jaki sposób mówi. Pomijając kwestię, że trzeba mieć ciekawy temat wystąpienia, to ważna jest umiejętność płynnego naturalnego mówienia, akcentowania, intonowania zgodnie z rytmem własnej mowy i także rytmem pracy całego ciała. Zdarza się, że uczniowie biorący udział w konkursie mówią w sposób nienaturalny, coś próbują grać, udawać, szczególnie wtedy, jak nie do końca są przekonani do tematyki wystąpienia albo jak nie do końca rozumieją, na czym polega perswazja. Odpowiednia intonacja jest także elementem perswazji. To wszystko słychać. Ważna jest staranna wymowa. To, co obserwujemy na konkursach, to niestety niewyraźne wymawianie głosek. Ale tylko trening czyni mistrza.

Doskonałym przykładem jest Klaudia Jadczak, z którą rozmowę tydzień temu prezentowaliście. Kiedy pierwszy raz brała udział w konkursie, widać było, że ma talent, ale jej mowa była niestaranna w sensie wymawiania głosek. Usłyszała od jurorów kilka dobrych rad i za rok pojawiła się zupełnie inna osoba i odniosła sukces. Ale Klaudia to wyjątkowy przypadek – niesamowicie twarda dziewczyna w swoich postanowieniach. Ja pamiętam, jak ona żegnała się ze mną po pierwszym występie. Ja tu będę za rok i wtedy pani zobaczy. To były wyjątkowo mocno wypowiedziane słowa.

Będąc w jury, zauważyłam, że wielu uczestników ma ogromny potencjał i talent, jednak brak im doświadczenia. Jak pani zdaniem powinna wyglądać ich praca przed kolejnym konkursowym występem? Jak dużo zależy od doświadczenia i wsparcia opiekunów?

– No tak. I tu doszliśmy do bardzo drażliwej kwestii, czyli kwestii opiekunów, którzy przygotowują do konkursu. Tak naprawdę wszystko zależy od opiekuna, czy w ogóle ma ochotę chociaż trochę zaangażować się i pomóc uczniowi, ot chociażby zwrócić uwagę na staranną dykcję, przekazać ćwiczenia na staranną dykcję. A to już jest dużo. Ja wielokrotnie słyszałam od uczniów wypowiedzi: mojej pani ten konkurs nie interesuje i nie ma zamiaru angażować się. Albo jeszcze gorzej, gdy opiekun powie uczniowi: ja nie wiem, o co chodzi w tym konkursie. Ogromną rolą nauczyciela jest wychwycić klasowego gadułę, ale inteligentną i bystrą gadułę i owe gadulstwo sprowadzić na tory krasomówstwa. Poznać, czym się uczeń interesuje, na jakie tematy rozmawia, a potem zaproponować mu temat wystąpienia, żeby innych do swoich pasji przekonywał.

Tak było z ubiegłorocznym laureatem Wojtkiem Nowakiem z Dębego – wychwyciła go w klasie nauczania początkowego pani Alina Majszyk i przywiozła na konkurs. Chociaż usprawiedliwiała się, że nie jest polonistką, że do końca nie była przekonana, czy dobrze przygotowała ucznia, to pomogła mu przygotować mowę i zrobiła to znakomicie. A potem to już poszło jak burza – Wojtek był w kolejnych edycjach konkursu. Bez niej nie byłoby Wojtka takiego, jakim dziś jest. Moje serdeczne koleżanki z SP nr 4 Grażynka Kałczewiak i Beata Wójcicka, pani Agnieszka Skalska w Szkole Podstawowej nr 2, Iza Saganowska czy Paweł Aniszewski z GM2 zawsze takie gaduły odkrywają i szlifują do konkursu. Są takie ośrodki w terenie: w Siennicy pani Małgorzata Michalik, w Kałuszynie pani Krystyna Osińska, w Sulejówku pani Krystyna Pachnik i Renata Kostrzewska, no i powstaje silny ośrodek w Dobrem z Martą Bodecką na czele, laureatką finałów ogólnopolskich w Golubiu-Dobrzyniu.

Natomiast z przykrością stwierdzam, że przepadają bez wieści utalentowane osoby, które kończą gimnazjum i idą do szkół średnich. Nie kontynuują udziału w konkursach, bo po prostu nie mają opiekunów. Bo chociaż w szkole średniej wymaga się samodzielności od ucznia, to jednak nawet najzdolniejszy uczeń musi mieć kogoś, kto go poprowadzi, ukierunkuje, wesprze i utwierdzi w przekonaniu, że jego przygotowania są prawidłowe. Dlatego w kategorii szkół podstawowych i gimnazjów jest zawsze duża liczba uczestników, a ze szkół średnich 2-3 osoby. Zobaczymy, kto się pojawi w tym roku, bo wiem, że pojawi się Klaudia Jadczak i Kacper Bodecki.

Laureaci mińskiego konkursu krasomówczego osiągają ogromne sukcesy w kolejnych etapach. Są zauważani, chwaleni i doceniani. Mówi się też o mińskiej szkole krasomówstwa, która stała się dobrze postrzeganą marką. Jednak konkurs to tylko chwilowa radość, a jak te sukcesy przekładają się na codzienne życie uczestników konkursu? Czy krasomówstwo może przydać się w życiu?

– Ależ pani Moniko, mówienie to nasza pierwsza wizytówka. Możemy pięknie wyglądać do momentu, dopóki nie otworzymy ust. I wtedy czar pryska. A wracając do sedna sprawy. Szkolne akademie czy inne okolicznościowe uroczystości wymagają umiejętności mówienia. Cóż to za akademia, jak uczniowie występując, czytają z kartek. Widziałam krasomówców na uroczystych sesjach w gminach. Było i na co popatrzeć i czego posłuchać, jak w tym roku na czerwcowej sesji Rady Gminy Mińsk Mazowiecki. Doskonalenie mówienia poprzez udział w konkursie krasomówczym sprawia, że uczniowie nabierają swobody mówienia, obycia scenicznego, nie patrzą na słuchaczy przerażonym wzrokiem. Widziałam wiele takich występów uczniowskich, podczas których było widać, że uczeń najchętniej uciekłby ze sceny. To wynika właśnie z braku obycia scenicznego i z braku umiejętności radzenia sobie z tremą, a tego uczy każdy występ. Dlatego róbmy wszystko, aby nasze dzieci jak najwięcej występowały, w różny sposób.

Krasomówstwo, przygotowywanie wystąpień to również doskonała nauka logicznego myślenia, argumentowania i kształcenie umiejętności dobierania stosownych przykładów. Wyszukiwanie informacji do wystąpienia to także świetny sposób na gromadzenie i pogłębianie wiedzy na różne tematy. Mówienie nie jest mocną stroną uczniów. To najbardziej zaniedbywana w szkole dziedzina z uwagi na pisemne formy sprawdzianów i egzaminów. Pisemne formy sprawdzania są najwyżej cenione przez nauczycieli. Jednak starajmy się stwarzać jak najwięcej okazji do aktywności w mówieniu i nie musi to być udział w konkursie.

Miło nam się rozmawiało, ale 19 i 20 października będziemy głównie słuchać, bo w Szkole Podstawowej nr 4 odbędą się kolejne przesłuchania w konkursie krasomówczym.

– A ja się bardzo cieszę, że pani redaktor po raz kolejny zgodziła się zasiadać w jury konkursu. Pani dziennikarskie spojrzenie na występy uczniów zawsze wiele wnosi do ocen jurorów.

Monika Rozalska

Monika Rozalska

redaktor naczelny at Tygodnik Mazowiecki Nowy Dzwon
Z tygodnikiem Nowy Dzwon jestem związana od końca lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Moim konikiem jest historia, a Dzwon i później Nowy Dzwon jest częścią historii Mińska Mazowieckiego i prasy regionalnej.
Monika Rozalska

Latest posts by Monika Rozalska (see all)

http://www.nowydzwon.pl/wp-content/uploads/2017/10/A-wywiad-janicka-724x1024.jpghttp://www.nowydzwon.pl/wp-content/uploads/2017/10/A-wywiad-janicka-300x300.jpgMonika RozalskaAKTUALNOŚCICO? GDZIE? KIEDY?
  Z Joanną Janicką - pomysłodawczynią i organizatorką konkursu krasomówczego w Mińsku Mazowieckim rozmawiała Monika Rozalska Mimo iż w Mińsku Mazowieckim konkurs krasomówczy odbywa się od ponad 20 lat, wielu osobom nadal trudno zrozumieć, czym jest krasomówstwo. A zatem, czym różni się konkurs krasomówczy od bardzo popularnych konkursów recytatorskich czy występów...