20-letni pomocnik Daniel Smuga latem trafił z Mazovii Mińsk Mazowiecki do trzecioligowej Victorii Sulejówek. Zaliczył piorunujące wejście do nowej drużyny, mimo różnicy poziomów pomiędzy III a IV ligą. Młody piłkarz opowiedział nam o ostatnich miesiącach (i nie tylko).

Z Danielem Smugą rozmawiał Jakub Barankiewicz

Jak wspominasz czas spędzony w Mazovii?

– Mazovię wspominam bardzo dobrze. Zarówno ze względów piłkarskich, jak i organizacyjnych. Dobry zespół, ale też fajni ludzie. Wprowadzali mnie do piłki seniorskiej. Prezes i zawodnicy bardzo mi pomogli, choćby w nabraniu boiskowego doświadczenia.

Jakie widzisz różnice pomiędzy Victorią i Mazovią?

– Nie ma przepaści. W wielu kwestiach to ten sam poziom, Tyle, że Victoria jednak gra w trzeciej lidze.

Opowiedz o kulisach transferu do Victorii.

– W pierwszej kolejności miałem przejść do Radomiaka. Ze względów organizacyjnych transfer nie doszedł do skutku. Dostałem potem telefon ze Znicza.

To była niesamowita historia. Jednego dnia wydawało się, że zostaniesz w Mazovii, a drugiego dnia dopięto twój transfer do Sulejówka.

– Przewijał się też Świt Nowy Dwór. Potem dostałem telefon właśnie z Victorii. Prosili, bym przyjechał na treningi i pokazał, co potrafię. Zagrałem w sparingu, spodobałem się trenerowi. Udało się później uzgodnić wszystkie szczegóły i przeniosłem się do nowego klubu.

Jak przyjęto cię w drużynie?

– Aklimatyzacja nie była trudna. Dużo osób znałem ze szkoły czy gry w piłkę. Choćby Mateusza Łysika, Dawida Makucha, Bartka Szulima czy Sebastiana Czapę. Z pozostałymi poznaliśmy się bardzo szybko. Atmosfera w szatni jest bardzo przyjemna.

Przyjąłeś jakiś „chrzest” w Victorii?

– Nie było jakiegoś wielkiego chrztu.

Jakie są twoje największe zalety jako piłkarza? Patrząc na bramki, można powiedzieć, że potrafisz uderzać z dystansu.

– Owszem, można, jednak ja nie lubię się chwalić. Od tego są inni ludzie. Powiem jedynie, że dla mnie nie ma różnicy czy uderzę prawą nogą, czy lewą. W obu przypadkach piłka leci z tą samą siłą. Niektórzy zawodnicy, jak to się czasem mawia, jednej z nóg używają tylko podczas wsiadania do tramwaju.

Nad czym jeszcze musisz popracować?

– Głównie nad siłą i motoryką.

Nie jesteś napastnikiem. Skąd tyle okazji bramkowych?

– Instynkt strzelecki. Mój ciąg do przodu sprawia, że piłka „szuka” mnie na boisku. W większości na razie swoje szanse wykorzystuję. Oby tak dalej.

Jaki cel postawiono drużynie przed sezonem?

– Mamy uplasować się w środku tabeli, około 10 miejsca. Nadrzędnym celem jest zaś utrzymanie.

Przeszedłeś do wyższej ligi. Czy to dało ci szansę zajęcia się piłką w pełni profesjonalnie?

– Grając na tym poziomie w naszym kraju piłkarze są niestety zmuszeni jeszcze łączyć piłkę z pracą.

Przeciwko któremu z rywali grało ci się dotychczas najtrudniej?

– GKS-owi Wikielec. To paradoks. Wszyscy bowiem mogą odpowiedzieć: Legia, bo przegraliśmy 5:1. Mieliśmy słaby dzień, a oni tzw. dzień konia. Jak na razie byli dla mnie najtrudniejszym przeciwnikiem.

Czy doszły cię słuchy, że skupiłeś na sobie uwagę większych klubów?

– Jak najbardziej.

Ostatnio podpisałeś umowę z pierwszym w życiu agentem, jak do tego doszło?

– Początkiem był program skautingowy „Ty też masz szansę”. Jego szef Emil Kot to dobry znajomy mojego agenta. Właśnie Marcin Matuszewski zasięgnął języka u Emila, który wystawił mi bardzo dobrą recenzję. Ów agent zaproponował mi wtedy współpracę. Po zastanowieniu zdecydowałem się podpisać z nim umowę. Nic nie stracę, a zawsze może mi pomóc. Już sporo w tym kierunku robi.

Grałeś już w reprezentacji Mazowsza. Czy widzisz się za jakiś czas w seniorskiej kadrze Polski lub młodzieżówce?

– Myślę, że to za wysokie progi. Chciałbym może za jakieś dwa-trzy lata rozegrać chociaż jeden mecz w koszulce z orłem na piersi.

zapraszam

Jakub Barankiewicz

Kiedy byłem jeszcze dzieciakiem rozważałem w swoim życiu dwie drogi: piłkę nożną i dziennikarstwo. Szybko okazało się, że do tej pierwszej nie wystarczy mi umiejętności, więc staram się realizować w drugiej z moich pasji. Nowy Dzwon pozwolił mi zrobić kolejny krok. Zajmuję się w redakcji niemal wszystkim: od zagadnień politycznych do opisywania wydarzeń kulturalnych.
Jakub Barankiewicz
zapraszam

Latest posts by Jakub Barankiewicz (see all)

Jakub BarankiewiczSPORT
20-letni pomocnik Daniel Smuga latem trafił z Mazovii Mińsk Mazowiecki do trzecioligowej Victorii Sulejówek. Zaliczył piorunujące wejście do nowej drużyny, mimo różnicy poziomów pomiędzy III a IV ligą. Młody piłkarz opowiedział nam o ostatnich miesiącach (i nie tylko). Z Danielem Smugą rozmawiał Jakub Barankiewicz Jak wspominasz czas spędzony w Mazovii? - Mazovię...