– W zeszłym tygodniu trafił do nas pod opiekę nowy 6-tygodniowy kocurek. Do weterynarza przywiozła go straż miejska. (…) Kocurek ma problem z nóżkami, czy jest to efekt wycieńczenia, wada wrodzona, czy uraz będziemy wiedzieli po przeprowadzonych badaniach. Malutki jest wykończony, ile w takim stanie się przemieszczał – Bóg jeden wie. Taki maluch powinien jeszcze ssać cyca mamusi i mieć wszystko w nosie. Zamiast tego każda jego chwila to była walka o życie. Desperacka, co pokazują zdarte piętki na tylnych łapkach i mega brudne przednie pazurki, zapewne kicio wbijał się w ziemię, żeby chociaż troszkę się podciągać. Kocurek dostał robocze imię Spinacz, ponieważ miał być Spinką, ale okazał się być chłopaczkiem. Przeraźliwie potrzebuje miłości i szuka mamusi. Pomożecie Spinaczowi w walce o bezpieczne życie?

Takie i jeszcze bardziej rozpaczliwe apele zamieszczają na swojej stronie wolontariusze z mińskiego oddziału Fundacji Viva, który funkcjonuje pod nazwą Zwierzaki z Mińska. Fundacja, która 24 godziny na dobę niesie pomoc rannym i bezdomnym mińskim (i okolicznym) czworonogom, utrzymuje się wyłącznie dzięki pieniądzom przeznaczonym przez wrażliwych na sprawy zwierząt ofiarodawcom.

Kolejny wpis na Facebooku: – Niedzielne popołudnie. Odpoczynek na działce. Książka, grill itd. Wiadomość na fb: „potrącony kot na Topolowej. Co robić?”. (…) Zebrałyśmy się więc z działki i pojechałyśmy do Mińska. Kot czekał na nas w kartonie. Z trudem włożyłyśmy go do transportera i zawiozłyśmy na ostry dyżur do Warszawy. Kot wymagał pilnej operacji. Miał połamaną łapę. Obecnie jest hospitalizowany. Koszty rosną każdego dnia. (…)

Ranne zwierzęta to tylko cześć problemów, z którymi mierzy się fundacja. W Mińsku Mazowieckim jest bardzo dużo bezdomnych kotów. Zwierzęta nie są sterylizowane, co roku więc przybywa nowych, żyjących w strasznych warunkach. Wolontariusze wyłapują te koty. Leczą, sterylizują, szczepią, oswajają, przygotowują do adopcji i szukają im kochających właścicieli. Nie tylko w Mińsku. Działają w całym rejonie, ogłaszając zwierzaki do oddania na stronach internetowych i grupach społecznościowych. W 2013 wysterylizowali 126 kotów, 3 psy i 6 suczek. Do adopcji trafiło ponad 40 zwierzaków, wiele zwierząt znalazło dom tymczasowy albo trafiło do hoteliku. W 2014 zabieg kastracji przeszło 169 kotów i 9 psów z terenu Mińska Mazowieckiego i okolic. Nowy dom znalazło 77 zwierzaków, kilkanaście kolejnych trafiło do domów tymczasowych i hotelików. Obecnie mają pod opieką około 100 zwierząt, z czego połowa jest w trakcie leczenia. Środki na pokrycie kosztownych rachunków z przychodni weterynaryjnych i hotelików, gdzie przebywają ich podopieczni, pozyskują ze sprzedaży tzw. ogonków na Allegro (jeden to zaledwie 2 zł), licytacji imion dla zwierzaków, licytacji podarowanych przez darczyńców gadżetów i zbiórek na różnych stronach internetowych.

Jak wygląda praca w fundacji? Każdego tygodnia wolontariusze Zwierzaków z Mińska przemierzają nieraz setki kilometrów prywatnym samochodem, płacąc z własnych pieniędzy za benzynę, by dowieźć koty do lecznic, do hotelików, rozwieźć karmę, dojechać na łapankę (bezdomne zwierzaki, które wymagają pomocy, są łapane do klatki – pułapki), wizytę przedadopcyjną czy ważne spotkanie. Ostatnio właśnie największą ich bolączką była awaria samochodu, bez którego pomaganie byłoby niemożliwe. A naprawdę jest komu pomagać: „malutki kocurek z uszkodzeniem oka, młodziutka kociczka z uszkodzonym ogonem, młody rudziak z potwornym kocim katarem, kot z wypadku zgarnięty spod ośrodka, kocie dziecko zgłoszone przez straż miejską tak wycieńczone, że nawet nie stawało na własnych łapkach, mikrokociak – z wypadku z uszkodzoną szczęką” – to jeszcze nie wszystko. Dlatego tak ważne są nawet niewielkie, ale systematyczne wpłaty, aby można było regularnie płacić za benzynę, regulować opłaty za leczenie czy zapewnić chorym zwierzakom specjalistyczną karmę. Na fecebookowej stronie Zwierzaki z Mińska wolontariusze alarmują, że stan finansów fundacji jeszcze nigdy nie był tak dramatyczny. A przecież tak niewiele potrzeba, żeby się to zmieniło. Większość z nas deklaruje, że kocha zwierzęta. Większość z nas nie ma czasu, żeby pomagać tym, które wymagają interwencji. Najczęściej przez ludzką głupotę, bezmyślność a czasem nawet okrucieństwo. Oni robią to za nas. Czy Zwierzaki z Mińska mogą liczyć na naszą pomoc?

Marzena Gitler
zapraszam

Marzena Gitler

sekretarz redakcji at Tygodnik Mazowiecki Nowy Dzwon
Jestem kobietą pracującą i żadnej pracy się nie boję. Te słowa chyba charakteryzują mnie najlepiej. W zasadzie nie tylko pracy – chyba niczego się nie boję. Lubię, gdy mnie lubią, a wrogami się nie przejmuję. Nie znoszę plotek, dlatego pracuję w gazecie. Zapraszam do redakcji, gdzie czekam na Was codziennie.
Marzena Gitler
zapraszam

Latest posts by Marzena Gitler (see all)

http://www.nowydzwon.pl/wp-content/uploads/2017/08/A-zwierzaki-ramka-1024x858.jpghttp://www.nowydzwon.pl/wp-content/uploads/2017/08/A-zwierzaki-ramka-300x300.jpgMarzena GitlerAKTUALNOŚCI
- W zeszłym tygodniu trafił do nas pod opiekę nowy 6-tygodniowy kocurek. Do weterynarza przywiozła go straż miejska. (...) Kocurek ma problem z nóżkami, czy jest to efekt wycieńczenia, wada wrodzona, czy uraz będziemy wiedzieli po przeprowadzonych badaniach. Malutki jest wykończony, ile w takim stanie się przemieszczał - Bóg...