Z trenerem MKS Mazovia Mińsk Mazowiecki, Andrzejem Sieradzkim rozmawiał Jakub Barankiewicz

Jak pan trafił do Mazovii?

– Zostałem zaproszony przez zarząd klubu na rozmowę. Byłem na pewno jednym z kandydatów, z którymi prowadzono rozmowy. Dlaczego zarząd wykonał telefon do mnie, a później wybrał akurat moją kandydaturę, ciężko powiedzieć, trzeba się zapytać u źródła, czym się kierował zarząd, wybierając moją osobę na stanowisko pierwszego trenera.

Niewątpliwie Mazovia jest dla pana największym wyzwaniem w dotychczasowej karierze.

– Jak najbardziej – Mazovia jest wyzwaniem. To zespół, który trzy lata z rzędu jest w czubie IV ligi. Od razu praktycznie po awansie wywalczył sobie miejsce w barażach. Później dwa udane sezony. Zawsze niewiele brakowało, by osiągnąć poziom III ligi. Ugrać coś więcej w tym sezonie na pewno  będzie też bardzo trudno. Trzeba sobie zdawać sprawę, że każda liga co roku ma inny kształt. Jeżeli chodzi o podjęcie wyzwania, jakim jest Mazovia – nie wahałem się ani chwili. Wiedziałem, że chcę się rozwijać. Mazovia jest dla mnie krokiem do przodu w mojej przygodzie trenerskiej.

Jakie zobaczył pan zalety bądź mankamenty Mazovii, gdy przyszedł pan do klubu?

– Trudno ocenić to po tak krótkim czasie. Każdy klub ma swoje zagwozdki. Jestem tutaj półtora tygodnia, uczę się funkcjonowania klubu. Niewątpliwie wartością dodaną jest infrastruktura – dwa boiska do dyspozycji. Również stabilizacja kadrowa przyczynia się do dobrych wyników osiąganych przez drużynę.

Jak wyglądają przygotowania przed nowym sezonem?

– W pierwszych tygodniach trenujemy 5 razy w tygodniu na obiektach przy ul. Budowlanej i Sportowej. Mamy również do rozegrania 6 spotkań kontrolnych, które zostały umówione przez poprzedni sztab trenerski.

Jest pan z nich zadowolony?

– Tak, cieszę się, że na szybko nie trzeba było znajdować sparingpartnerów. Mamy wartościowych rywali do przetrenowania założeń, które narzucam podczas treningów.

Ostro trenujecie.

– Tak, ale przede wszystkim ma to na celu poznanie zespołu nie tylko od strony sportowej. Muszę poznać chłopaków, jak oni reagują, co im wychodzi najlepiej. Uczymy się siebie nawzajem.

Obie strony muszą się dotrzeć.  

– Oczywiście, dlatego ten czas jest bardzo intensywny, co też powiedziałem na pierwszym spotkaniu z piłkarzami. Niektórzy zawodnicy mnie kojarzą, ale jednak jest zdecydowanie większa grupa zawodników, która do tej pory nie miała ze mną styczności. Ja też ich muszę poznać – to wymaga czasu. Im szybciej to zrobimy, tym lepiej. Tym szybciej będę umiał ocenić ich umiejętności, predyspozycje oraz możliwości.

Widzi pan Mazovię jako drużynę grającą raczej defensywnie czy ofensywnie?

– Do stylu pracy trenera można dorobić wiele ideologii. Można powiedzieć, że chce grać widowiskowo, zdobywać bramki, bo właściwie po to ogląda się mecze. Każdy lubi strzelać bramki. Jeśli chodzi o styl gry, to trzeba go dopasować do zawodników, jakimi się dysponuje. Mazovia ma sporą grupę zawodników zaawansowanych technicznie, którzy lubią się długo utrzymywać przy piłce. Dlatego nie wyobrażam sobie, że nastawimy się na grę z kontry, mając takich zawodników. Chcemy narzucać rywalowi swój styl gry.

Może pan wymienić kilka nazwisk?

– Jest zbyt wcześnie, żeby chwalić zawodników i wymieniać nazwiska. Mam nadzieję, że po sukcesach osiąganych przez drużynę przyjdzie na to czas.

Planowane są jakieś wzmocnienia?

– Mam nadzieję, że uda się nam pozyskać kilku wartościowych graczy, którzy wniosą do drużyny coś nowego. Zwiększenie rywalizacji na poszczególnych pozycjach zawsze niesie ze sobą pozytywny oddźwięk.

Na jakich pozycjach grają zawodnicy testowani?

– Planujemy zwiększyć rywalizację w środku pola i na bokach pomocy. Zapewne trudno będzie zastąpić grającego na lewym skrzydle Sebastiana, który strzelił 22 bramki w zeszłym sezonie. Jednak wspólnie z zarządem klubu wierzymy, że nam się uda.

Gdzie odszedł Sebastian Kaczyński?

– Na chwilę obecną dokumenty nie są podpisane, ale wszystko wskazuje na to, że będzie reprezentował barwy Pelikana Łowicz.

Zmienione zostały przepisy odnośnie młodych zawodników. Zniesiono wymóg wystawiania dwóch młodzieżowców w składzie.

– Generalnie, jeśli chodzi o mnie, to kompletnie nie rozumiem tej reformy. Nie zauważam w niej żadnego plusa. Daje ona oddech klubom, które nie szkoliły młodzieży. Teraz zmienia to postać rzeczy, bo młodzi gracze zawsze rywalizowali między sobą o dwa obowiązkowe miejsca w składzie. Teraz ten zawodnik musi okazać się lepszy od starszego piłkarza. U mnie na pewno nikt nie będzie grał dlatego, że kiedyś grał dobrze bądź jest młody. Gramy o wynik. Muszą grać najlepsi w danym momencie. Czy to zahamuje rozwój młodzieży? To pytanie należy zadać wprowadzającym nowe przepisy.

Jaki cel postawiono przed drużyną?

– Głównie utrzymanie się w zreformowanej, połączonej z dwóch grup IV lidze. W tym roku by się utrzymać, trzeba będzie zająć prawdopodobnie siódme/ósme miejsce. Będzie to mocniejsza liga niż dotychczas. Zostają zespoły z czuba tabeli, spadkowicze, kilku beniaminków, ale Mazovia ma również swoje ambicje sięgające gry w III lidze. W Mińsku od trzech lat brakowało kropki nad „i”. Chcielibyśmy ją w końcu postawić. Dziś trzecia liga składa się z 4 województw, więc pod względem logistycznym to ciężka liga. Popatrzmy, jak by wyglądał wyjazd z Mińska do Ełku na mecz w sobotę o 13. Trzeba jechać dzień wcześniej. Mamy w tym momencie piłkę praktycznie profesjonalną.

To by zmieniło pana pracę.

– Zarówno moją, jak i zawodników. Przeskoczylibyśmy pewien poziom. Chcę zobrazować, jak duży przeskok jest pomiędzy III i IV ligą. Pamiętajmy też, że o awansie decyduje jeszcze mecz barażowy ze zwycięzcą drugiej grupy, a tu wszystko jest możliwe.

Kto może być najtrudniejszym rywalem?

– Trudno powiedzieć na tym etapie. Według mnie, dowiemy się na początku sierpnia. Zespoły się zmieniają. Ciechanów, który był mocny, wzmacnia na razie lokalnych rywali. Mamy również spadkowicza z III ligi. Mierzymy się też z Dolcanem Ząbki oraz rezerwami Pogoni Siedlce czy ekstraklasowej Wisły Płock. Gdyby oni stwierdzili, że rezerwy mają awansować, to byłoby bardzo ciężko o pierwsze miejsce dla pozostałych ekip.

Kilku zawodników jest od pana starszych, jak zamierza pan wypracować autorytet w zespole?

– Nie jest to pierwsza taka sytuacja, z jaką się spotykam w mojej pracy trenera. Dotychczas nie miałem w tym aspekcie problemów. Wypracowanie autorytetu to jest proces bardzo złożony, na który składa się wiele czynników. W relacjach i kontaktach interpersonalnych trener – zawodnik, a także w kontaktach społecznych z innymi ludźmi nie mam problemu.

Na koniec prosiłbym o przesłanie dla kibiców Mazovii.

– Przychodźcie na Sportową, a my będziemy starali się odpowiedzieć walecznością i sercem pozostawionym na boisku. Postaramy się dostarczyć wam pozytywnych emocji.

Jakub Barankiewicz
zapraszam
Latest posts by Jakub Barankiewicz (see all)
Jakub BarankiewiczSPORT
Z trenerem MKS Mazovia Mińsk Mazowiecki, Andrzejem Sieradzkim rozmawiał Jakub Barankiewicz Jak pan trafił do Mazovii? - Zostałem zaproszony przez zarząd klubu na rozmowę. Byłem na pewno jednym z kandydatów, z którymi prowadzono rozmowy. Dlaczego zarząd wykonał telefon do mnie, a później wybrał akurat moją kandydaturę, ciężko powiedzieć, trzeba się zapytać...