Coraz bliżej jest zamknięcie baru Przyjaźń w Mińsku Mazowieckim, legendarnego lokalu z ponad pięćdziesięcioletnią historią. Bieżące wakacje są ostatnimi, nim obecny budynek przy Warszawskiej 171 zniknie z mapy Mińska.

Swoimi wspomnieniami z kultowego swego czasu miejsca podzielił się z nami Maciej Cichocki. – Bar Przyjaźń przy pałacu Dernałowiczów od pierwszej połowy lat 60. był miejscem wielu spotkań. Należy od samego początku działalności do spółdzielni „Społem”. Jego nazwa budziła kontrowersje, gdyż nadano ją z myślą o przyjaźni polsko-radzieckiej. Wśród klientów jednak ten kontekst nie funkcjonował. W lokalu unosiły się charakterystyczny aromatyzowany dym z papierosów i zapach kawy. Przy stolikach raczono się kremem sułtańskim. W odróżnieniu od stereotypów pito nie piwo i tanie wina, a firmowy napój z cytryną, kawę ze świetnego ekspresu Casino oraz szlachetne wytrawne rieslingi.

Patrząc na wnętrze owego miejsca, także dawniej można było cieszyć oko. – Piękne mebelki, wykładzina, okrągłe stoliki ze szklanymi blatami, foteliki, a nawet dwie palmy – opisuje wystrój Przyjaźni Cichocki. Oczywiście nie wszystkim przypadł do gustu kawiarniany klimat. Niektórzy woleli bawić się w najzwyklejszych barach czy dyskotece Stereofuga, o której słuch także rozszedł się w okolicy. Zresztą, nazwa tego Klubu Muzyki Mechanicznej – jak wówczas określano tego typu przybytki – także zrodziła się w trakcie jednej z przyjaźnianych imprez.

Choć w mieście nad Srebrną nie działała dawniej żadna uczelnia, żyła tutaj cała rzesza studentów. Czas spędzała w kawiarni młodzież studencka i licealna z Mińska Mazowieckiego i okolic, a nawet Warszawy. Mowa jednak o nie byle jakim gronie. Wśród nich znajdowali się uczniowie mińskiej szkoły reklamy, którym nie poszczęściło się podczas rekrutacji na warszawską ASP. Później niektórym udawało się nawet ukończyć podobne uczelnie w Paryżu czy Londynie. Dawni bywalcy Przyjaźni po latach rozjechali się po świecie. Dziś są to znani w świecie naukowcy (w tym profesorowie), artystki, bogaci przedsiębiorcy czy nawet sportowcy.

Pracownicy kawiarni dorównywali gościom. Kelnerki, skądinąd urodziwe, zawsze hołdowały aktualnej modzie, a klienci do dziś wspominają je z sympatią. Szatniarka zaś, nazywana „ciotką” wręcz opiekowała się młodymi klientami lokalu. Nieodzowne dla powodzenia każdej imprezy, podobnie jak dziś, są piękne dziewczyny. Takich nie brakło w Przyjaźni. Bywalczynie kawiarni nie dość, że błyszczały urodą, to w kontaktach z mężczyznami daleko było im do nieśmiałości. Starania o kobiece względy stawały się łatwiejsze, gdy mężczyzna miał własną książkę oraz płytę. O te dobra bowiem dawniej nie było tak łatwo, jak dziś.

Płyty zresztą stanowiły bardzo ważny element w kawiarni. Słuchano ich z szafy grającej. – Była to niezwykła szafa lampowa polskiej produkcji, ale światowej jakości. Opiekowali się nią studenci Politechniki Warszawskiej. Szafa wyróżniała się także repertuarem, gdyż w większości tego typu maszyn na terenie Polski dało się posłuchać jedynie krajowych przebojów. W Mińsku zaś już dwa-trzy tygodnie po premierze odtwarzano hity najsłynniejszych zespołów świata: The Beatles, The Rolling Stones, a później królowały Deep Purple oraz ABBA – mówi nam nasz rozmówca.

Także dzięki wysiłkom wspomnianych adeptów uczelni technicznej, którzy samodzielnie zbudowali wzmacniacz i dwie kolumny, organizowano muzyczne wieczorki. Odbywały się one także w drugiej z mińskich kawiarni – Słonecznej mieszczącej się na ul. Błonie. Zazwyczaj w trakcie jednego takiego wieczorku prezentowano muzykę z dwóch płyt.

Przez lata lokal zmieniał się pod względem wyglądu i profilu, a niedługo zakończy swoją działalność. W jego miejscu, zgodnie z wolą burmistrza, ma powstać w niedalekiej przyszłości klub muzyczny, którego profil daleki byłby od stricte rozrywkowego. W tym celu rozpoczęła się już procedura wyłaniająca inwestora, który przejmie teren. Burmistrz, jak się od niego dowiedzieliśmy, uzyskał już zgodę na bezprzetargowe przekazanie nieruchomości na ćwierć wieku. Podobno chętnych nie brakuje. Niewątpliwie podobna placówka znalazłaby swoich wielbicieli, ponieważ koncepcja wpasowuje się w pewną niszę, biorąc pod uwagę Mińsk Mazowiecki i najbliższą okolicę. Więcej szczegółów będzie znanych po wakacjach.

Jakub Barankiewicz
zapraszam

Jakub Barankiewicz

Kiedy byłem jeszcze dzieciakiem rozważałem w swoim życiu dwie drogi: piłkę nożną i dziennikarstwo. Szybko okazało się, że do tej pierwszej nie wystarczy mi umiejętności, więc staram się realizować w drugiej z moich pasji. Nowy Dzwon pozwolił mi zrobić kolejny krok. Zajmuję się w redakcji niemal wszystkim: od zagadnień politycznych do opisywania wydarzeń kulturalnych.
Jakub Barankiewicz
zapraszam

Latest posts by Jakub Barankiewicz (see all)

http://www.nowydzwon.pl/wp-content/uploads/2017/07/A-przyjaźń-1024x768.jpghttp://www.nowydzwon.pl/wp-content/uploads/2017/07/A-przyjaźń-300x300.jpgJakub BarankiewiczAKTUALNOŚCI
Coraz bliżej jest zamknięcie baru Przyjaźń w Mińsku Mazowieckim, legendarnego lokalu z ponad pięćdziesięcioletnią historią. Bieżące wakacje są ostatnimi, nim obecny budynek przy Warszawskiej 171 zniknie z mapy Mińska. Swoimi wspomnieniami z kultowego swego czasu miejsca podzielił się z nami Maciej Cichocki. - Bar Przyjaźń przy pałacu Dernałowiczów od pierwszej...