rejs

– O Onkorejsie dowiedziałam się z telewizji kilka lat temu. Wyprawa dwunastu kobiet chorych na raka została nagle przerwana. Jacht uległ awarii, a uczestniczki zostały ewakuowane. Pomyślałam wtedy – dlaczego mnie tam nie było. Przecież kocham morze. Było to w maju 2015 roku. Właśnie zmagałam się z chorobą, która wróciła po 11 latach przerwy, grzebiąc moje poczucie bezpieczeństwa i satysfakcję, że udało mi się wygrać życie, wygrać z rakiem. W tym roku na jesieni płynę w Onkorejsie jako członek 28-osobowej załogi tworzonej przez ludzi po podobnych przejściach.

Na pomysł Onkorejsu wpadła Magda Lesiewicz. Zachorowała jeszcze przed swoimi 35 urodzinami. Od pewnego czasu gorzej się czuła. Myślała, że to przemęczenie, że boli ją serce. W końcu wyczuła guz piersi. Wszystko potoczyło się błyskawicznie, ale nie na tyle szybko, by nie pozostawić czasu na łzy, strach, pytania bez odpowiedzi. Przeszła operację, chemioterapię, naświetlania i brachyterapię. Straciła włosy. Nie poddała się. „Po prostu postanowiłam nie dręczyć się dodatkowo złymi myślami (chociaż nie zawsze oczywiście jest łatwo). Postanowiłam w tym całym szaleństwie, mimo wszystko, jeszcze bardziej się cieszyć z każdej drobnostki i być szczęśliwą!” – możemy przeczytać na blogu wariatkowo-blog.blog.pl, który zaczęła prowadzić „żeby nie zwariować podczas choroby”. W styczniu 2015 roku Magda wpadła na pomysł, by zorganizować rejs dla osób onkologicznych. Inspiracją były rejsy dla osób niewidomych, na które zaprasza Centrum Wychowania Morskiego w Gdyni.

Wkrótce informacja o pomyśle znalazła się na blogu. „Wiele osób po takiej chorobie zupełnie inaczej patrzy na życie. Zaczyna z niego korzystać, stara się przeżyć jak najwięcej, większość słabości i problemów nie ma dla nich znaczenia. Może więc warto postawić sobie wyzwanie, wypłynę w kilkudniowy rejs? I to nie w rejs, podczas którego będę leżała na leżaku i popijała drinki z palemką, ale w rejs, podczas którego będę częścią załogi, będę stała za sterem, stawiała żagle (mam nadzieję, że tak się mówi i żaden wilk morski mnie nie wyśmieje). (…) „Z jednej strony moglibyśmy zrealizować wyzwanie, przezwyciężając własne słabości, a z drugiej pokazać wszystkim, że żyjemy, że raka można wyleczyć i jak ważna jest profilaktyka. Co Wy na to? Może macie ochotę? Dawajcie znać! Może udałoby się znaleźć jakieś dofinansowanie albo jakiegoś sponsora”. Magda nawiązała też kontakt z innymi onkologicznymi blogerkami, zebrała się grupa, projekt rejsu stawał się coraz bardziej konkretny, zainteresowały się media, znaleźli się sponsorzy.

Partnerami przedsięwzięcia stały się Fundacja OnkoCafe – Razem Lepiej wraz z Centrum Wychowania Morskiego ZHP. Powstała nazwa „Onkorejs – Wybieram Życie!”. Praca nabierała tempa – pisma o patronat, wywiady, poszukiwania darczyńców. „Nie spodziewałam się, że ten pomysł, wymyślony przy kawie na koleżeńskim spotkaniu, tak się rozwinie. Przy okazji poznałam wspaniałe dziewczyny, które są tak pełne energii, pozytywnego nastawienia i radości, że czuję, że na tym rejsie nasza znajomość na pewno się nie skończy i że zrealizujemy jeszcze wspólnie wiele wspaniałych wyzwań!” – napisała.

Pierwszy Onkorejs wyruszył 31 maja 2015. W ciągu tygodnia 12 kobiet po lub w trakcie leczenia nowotworowego oraz 2 członków załogi (kapitan i bosman) miało pokonać trasę Gdynia – Visby – Kalmar – Gdynia. Nie był to rejs wypoczynkowy. Uczestnicy rejsu tworzyli załogę i pełnili wachty: nawigacyjną, trapową, kotwiczną i kambuzową oraz sprzątali wyznaczony przez bosmana rejon statku.

To miała być przygoda, która doda wiary w siebie. Rzeczywistość jednak przekroczyła wszelkie oczekiwania. 12 godzin od brzegu, na środku Bałtyku jacht „Zjawa IV”, którym płynęły, zaczął nabierać wody w takim tempie, że kapitan Magda Górecka podjęła decyzję o konieczności ewakuacji i nadała komunikat MAYDAY. Była prawdziwa akcja ratunkowa z helikopterami i ratownikami. Jacht udało się doholować do brzegu, a załogantki podjął statek Aphrodite. O problemach „Zjawy” i onkorejsowiczek mówiły wszystkie media. Trudności tylko zaostrzyły zapał do działania. Już w połowie czerwca zapadła decyzja o dokończeniu przerwanej wyprawy i 29 sierpnia dziewczyny wyruszyły do Visby, tym razem dwoma jachtami „Cobrą 41” i „Bavarią 36” wyczarterowanymi dla nich przez Centrum Wychowania Morskiego ZHP.

W 2016 powstała fundacja Onkorejs, która była i jest ich organizatorem. W 2016 roku odbył się kolejny rejs. Tym razem do grupy dołączyli panowie. Wśród członków załogi była też aktorka Jolanta Mrotek, która została ambasadorką fundacji. Tegoroczny Onkorejs wypłynie we wrześniu 2017. Trasę z Gdyni do Karlskrony pokona jachtem „Zawisza Czarny” 28 osób z doświadczeniem choroby nowotworowej. Choć załoga jest już skompletowana, można zapisać się na listę rezerwową lub pomyśleć o wyprawie w przyszłym roku.

W 2016 roku fundacja Onkorejs zrealizowała po raz pierwszy inną ciekawą inicjatywę, która ze względu na swój ogólnopolski zasięg ma jeszcze większe oddziaływanie. To Onkorejs granicami Polski – marsz 34 trasami poprowadzonymi wzdłuż granic, w którym wzięło udział kilkaset osób. Osoby chore, po przejściu choroby nowotworowej oraz wspierający inicjatywę ludzie zdrowi w ciągu 7 dni pokonują ok. 100 km oraz promują w rejonie, w którym przebiega ich trasa, badania profilaktyczne. Udowadniają sobie i innym, że rak nie skreśla człowieka, że warto mobilizować się do walki z chorobą, która jeszcze może wrócić, że trzeba wierzyć w siebie i mieć marzenia. W tym roku Onkorejs granicami Polski wyruszy 25 czerwca i zakończy się 1 lipca. Jeszcze można do niego dołączyć.

Można też pomóc w obu przedsięwzięciach – rejsie i marszu, sponsorując ekwipunek, żywność czy inne potrzebne rzeczy albo po prostu przekazując jakąkolwiek kwotę. Liczy się każda złotówka. – Zróbmy to dla wszystkich, którzy nie zdążyli, którzy opłakują bliskich, boją się i walczą z chorobą. Chcemy dać siłę do walki. Chcemy dać nadzieję. Pomóż nam zrealizować marzenia osób chorych na raka – apelują wolontariusze fundacji. – Wpłacając choć złotówkę, sprawiasz, że osoby, które ciężko dotknął los, będą mogły uwierzyć, że życie jest także dla nich!”

onkorejs-ramka

onkorejs2onkorejs1

Marzena Gitler
zapraszam

Marzena Gitler

sekretarz redakcji at Tygodnik Mazowiecki Nowy Dzwon
Jestem kobietą pracującą i żadnej pracy się nie boję. Te słowa chyba charakteryzują mnie najlepiej. W zasadzie nie tylko pracy – chyba niczego się nie boję. Lubię, gdy mnie lubią, a wrogami się nie przejmuję. Nie znoszę plotek, dlatego pracuję w gazecie. Zapraszam do redakcji, gdzie czekam na Was codziennie.
Marzena Gitler
zapraszam

Latest posts by Marzena Gitler (see all)

http://www.nowydzwon.pl/wp-content/uploads/2017/05/onkorejs3-1024x576.jpghttp://www.nowydzwon.pl/wp-content/uploads/2017/05/onkorejs3-300x300.jpgMarzena GitlerAKTUALNOŚCI
  - O Onkorejsie dowiedziałam się z telewizji kilka lat temu. Wyprawa dwunastu kobiet chorych na raka została nagle przerwana. Jacht uległ awarii, a uczestniczki zostały ewakuowane. Pomyślałam wtedy - dlaczego mnie tam nie było. Przecież kocham morze. Było to w maju 2015 roku. Właśnie zmagałam się z chorobą, która...