sfora

O tym, że posiadanie zwierząt wiąże się z odpowiedzialnością na ogół nikogo nie trzeba przekonywać. Bywają jednak sytuacje, kiedy sprawy wymykają się spod kontroli. Tak było w jednym z gospodarstw we wsi Mroczki w gminie Kałuszyn. Decyzja gospodarza o przyjmowaniu zwierzaków oraz ich niekontrolowane rozmnażanie sprawiły, że zamiast kilku sympatycznych psów, w gospodarstwie była cała sfora, która coraz bardziej terroryzowała mieszkańców Mroczków.

Problem ze zbyt dużą liczbą psów w gospodarstwie w Mroczkach narastał od wielu miesięcy. Blisko 40 na wpół zdziczałych psów biegało bez nadzoru po całej miejscowości. Zdarzało się, że bywały agresywne, atakowały ludzi i zwierzęta gospodarskie. Mieszkańcy wsi zgłaszali problem do urzędu gminy, jednak urzędnicy byli bezradni, ponieważ właściciel psów nie wykazywał woli współpracy. Dopiero latem udało się go przekonać, by zezwolił na wykonanie sterylizacji części zwierząt, które gmina wspólnie z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami zleciła w schronisku w Celestynowie. Niestety, zwierzęta wróciły do właściciela i nadal dochodziło do incydentów z ich udziałem.

Szansą na zmianę tego stanu rzeczy okazał się pobyt właściciela w zakładzie karnym, do którego trafił we wrześniu i będzie tam przebywał do końca listopada. Na czas odbywania kary pieczę nad zwierzętami przejęła w całości gmina. Na szczęście udało się przekonać właściciela, by zgodził się na odłowienie zwierząt i przekazanie ich do schroniska.

Zadanie to gmina zleciła firmie, która zajmuje się odławianiem bezpańskich zwierząt na terenie gminy Kałuszyn i która prowadzi schronisko dla zwierząt w Radysach. Odławianie psów okazało się jednak nie takie proste, bo ogrodzenie gospodarstwa pozostawiało wiele do życzenia i większość zwierząt była poza posesją. – One migrują po całej wiosce i nie sposób je szybko wyłapać. Na posesji jest zaledwie 8 dorosłych zwierząt i kilka szczeniaków. Ta akcja będzie trwała przynajmniej dwa dni – mówił właściciel schroniska w Radysach Daniel Dworakowski. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że wszystkie zwierzęta były mocno agresywne. Wiele z nich było kompletnie zdziczałych i nigdy nie miało bezpośredniego kontaktu z człowiekiem.

– Te zwierzęta są dzikie i agresywne. Rozmnażały się między sobą i wiele z nich w ogóle nie zostało oswojonych. Nie ma możliwości, żeby je przywołać, pogłaskać. Wszystkie są odławiane za pomocą specjalistycznego sprzętu – mówił Dworakowski.

Podkreślał też, że wszystkie zwierzęta, które zostaną odłowione, trafią do schroniska pod opiekę behawiorysty, który postara się je przyzwyczaić do obecności człowieka. Jest to konieczne, by mogły w przyszłości znaleźć nowy dom. By nie były skazane tylko na schronisko.

– Szczeniaki od razu trafią do adopcji, ale psy, które mają powyżej dwóch lat i nigdy nie były socjalizowane, są po prostu dzikie. Trzeba włożyć wiele pracy, by je oswoić i nauczyć życia w towarzystwie człowieka – podkreśla Dworakowski.

Dziś wszystkie zwierzęta przebywają już w schronisku w Radysach. Być może kiedyś będą mogły trafić do nowych i z pewnością bardziej odpowiedzialnych właścicieli.

 

Monika Rozalska
Latest posts by Monika Rozalska (see all)
http://www.nowydzwon.pl/wp-content/uploads/2016/11/sfora-1024x683.jpghttp://www.nowydzwon.pl/wp-content/uploads/2016/11/sfora-300x300.jpgMonika RozalskaAKTUALNOŚCI
O tym, że posiadanie zwierząt wiąże się z odpowiedzialnością na ogół nikogo nie trzeba przekonywać. Bywają jednak sytuacje, kiedy sprawy wymykają się spod kontroli. Tak było w jednym z gospodarstw we wsi Mroczki w gminie Kałuszyn. Decyzja gospodarza o przyjmowaniu zwierzaków oraz ich niekontrolowane rozmnażanie sprawiły, że zamiast kilku...