Jak podobno mawiał słynny królewski błazen Stańczyk, na leczeniu znają się wszyscy, bo wystarczy wyjść na targ i zapytać dowolną osobę o metodę leczenia dowolnej choroby, a recept będzie bez liku. Mimo że od czasów Stańczyka upłynęło kilka wieków, na zdrowiu nadal znają się niemal wszyscy, co więcej – znają remedium na uleczenie służby zdrowia, przynajmniej tej lokalnej.

A-szpital1

Miński szpital jest placówką, która od wielu miesięcy absorbuje uwagę lokalnych polityków, samorządowców, związków zawodowych i oczywiście pacjentów. Od 2013 roku wiadomo było, że mińska placówka wymaga wielu inwestycji, by mogła spełniać wymagane standardy. Wiadomo było także, że powiat nie ma pieniędzy, by do 2015 roku zakończyć wszystkie prace. Wtedy remedium na problemy miał być prywatny partner, który w zamian za możliwość prowadzenia szpitala miałby poczynić niezbędne inwestycje. Lansowany przez wicestarostę z PiS Krzysztofa Płochockiego projekt partnerstwa publiczno-prywatnego początkowo miał wielu zwolenników, z czasem jednak potencjalny prywatny partner jął się jawić jako zło wcielone mające zakusy na powiatowy majątek. Wtedy do akcji wkroczyli obrońcy szpitala, a wśród tych gorliwych nie zabrakło też pomysłodawców partnerstwa publiczno-prywatnego, którzy jakby zapomnieli o swoich wcześniejszych argumentach. Jak się okazało, jedną z przyczyn tak radykalnej zmiany poglądów co poniektórych radnych z PiS były polityczne interwencje posłów Arkadiusza Czartoryskiego i Krystyny Pawłowicz, którym nie spodobał się nowatorski pomysł PiS-owskich radnych, sprzeczny z politycznymi wytycznymi. Po serii konferencji prasowych, pism i oświadczeń okazało się, że szpital został uratowany. Pozostał jednak problem dostosowania go do wymaganych standardów i już dziś wiadomo, że zakładane terminy nie zostaną dotrzymane. Radni PiS pod przewodnictwem szefa komisji zdrowia Adama Laskowskiego wystąpili z wnioskiem o zwołanie w trybie nadzwyczajnym specjalnej sesji, na której postanowiono omówić przyszłość szpitala. Sesja była też okazją do poznania nowego dyrektora Artura Więckowskiego, który od 1 września objął stanowisko, oraz zwiedzania szpitala, by przekonać się, jak fatalne warunki muszą znosić pacjenci. Zanim jednak rozpoczęto właściwą część obrad, o głos poprosiła posłanka Pawłowicz, przypominając, że w sprawie prywatyzacji szpitala osobiście interweniował prezes Jarosław Kaczyński, który zobowiązał posłów Krzysztofa Tchórzewskiego i Arkadiusza Czartoryskiego, by pomogli poseł Pawłowicz powstrzymać radnych PiS przed dalszymi działaniami zmierzającymi do prywatyzacji szpitala. – Te interwencje okazały się skuteczne. Rada powiatu wycofała się z kolejnych etapów prywatyzacji i jesteśmy na dobrej drodze – podkreślała poseł Pawłowicz, dziękując za zaangażowanie w tę sprawę związkom zawodowym z Grzegorzem Padzikiem na czele. Nadzieje wyrażane przez poseł Pawłowicz okazały się jednak przedwczesne, bowiem ani plan zarządzania przygotowany przez dyrektora Więckowskiego, ani prezentacja autorstwa dr Wioletty Baran, która choć chciała mówić o faktach, miała problem z poprawnym podaniem kwot, jakie powiat w poszczególnych latach zainwestował w szpital, nie wzbudziły entuzjazmu. – Dzisiaj tu nic nie załatwimy. Nie o to chodzi, żebyśmy sobie coś powiedzieli. Nadal nie wiemy, w jakim kierunku ma iść szpital, co chcemy mieć. To, co pan dyrektor przedstawił to ogólne cyfry. Ja chciałbym wiedzieć, co będzie w tym budynku, jak będzie przebiegał remont, jaki będzie montaż finansowy. Muszą być wyznaczone kierunki, które do końca kadencji powinniśmy zrealizować – radny Zbigniew Grzesiak domagał się konkretów. Niestety, ani on, ani inni radni konkretów nie usłyszeli. Lider inicjatorów sesji Adam Laskowski nie miał nic więcej do zaproponowania, a gdy doszło do omawiania wydawałoby się najważniejszego punktu: „Opracowanie planu działań w zakresie rozwoju Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Mińsku Mazowieckim, jego finansowania oraz polepszenia jakości świadczenia usług medycznych w powiecie mińskim”, stwierdził, że właściwie w tej kwestii wszystko już zostało powiedziane wcześniej i właściwie nie ma czego opracowywać.

Choć nadzwyczajna sesja trwała kilka godzin i padło wiele słów, konkluzja jest właściwie tylko jedna – szpital aby przetrwać, musi być zmodernizowany, a powiat odrzucając koncepcję partnerstwa publiczno-prywatnego, musi sam wszystko sfinansować. Jasne jest również to, że pieniądze będą pochodziły z kredytu, a jedyną niewiadomą jest to, które z planowanych inwestycji w oświacie czy infrastrukturze zostaną z tego powodu przesunięte o kilka lat. Pytanie tylko jak długo radni będą jeszcze debatować na ten temat i zwoływać kolejne sesje, zanim zgodnie z sugestią Zbigniewa Grzesiaka zatwierdzić jakiś konkretny plan.

Monika Rozalska

Monika Rozalska
Latest posts by Monika Rozalska (see all)
Monika RozalskaAKTUALNOŚCIMińsk Mazowiecki,szpital
Jak podobno mawiał słynny królewski błazen Stańczyk, na leczeniu znają się wszyscy, bo wystarczy wyjść na targ i zapytać dowolną osobę o metodę leczenia dowolnej choroby, a recept będzie bez liku. Mimo że od czasów Stańczyka upłynęło kilka wieków, na zdrowiu nadal znają się niemal wszyscy, co więcej -...