Środa, 20 maja, dochodzi godzina 10.00. Przed bramę cmentarną w Kałuszynie podjeżdża karawan, pracownicy domu pogrzebowego wyjmują z niego prostą drewnianą trumnę. Obok stoją delegacje z kwiatami. Są reprezentanci kałuszyńskiego magistratu, uczniowie z pobliskiej szkoły, kilku mieszkańców. Gdy do cmentarza zbliża się proboszcz miejscowej parafii, jedna ze stojących kobiet rzuca mu w twarz: – Hańba! Judaszu, dobrze się czujesz? Jaki to jest pochówek? Czyje szczątki będą chowane? – nie kryje emocji. Tak rozpoczyna się pogrzeb odnalezionych na kałuszyńskim targowisku szczątków żołnierzy rosyjskich i francuskich.

kaluszyn

Sprawa szczątków pochowanych pod krzyżem, który stał na kałuszyńskim targowisku rozpaliła emocje na początku lipca 2014 roku. Trwały prace związane z przebudową targowiska i burmistrz Marian Soszyński po uzgodnieniach z Mazowieckim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków oraz uzyskaniu akceptacji rady i miejscowego proboszcza podjął decyzję, by stojący wśród straganów krzyż upamiętniający powstanie styczniowe przenieść w bardziej godne miejsce. Grupa mieszkańców wspieranych przez miejscowych polityków związanych z Prawem i Sprawiedliwością rozpoczęła trwające wiele dni protesty, utrzymując, że na targowisku znajduje się mogiła powstańców styczniowych, którą burmistrz chce zbezcześcić. Wprawdzie nie istniały żadne dokumenty potwierdzające tę tezę, ale gmina wystąpiła do konserwatora zabytków o przeprowadzenie badań georadarowych, które potwierdziły prawdopodobieństwo usytuowania wokół krzyża jam grobowych. To odkrycie jeszcze bardziej rozpaliło emocje i gdy na targowisku trwały prace wykopaliskowe, burmistrz Soszyński musiał się tłumaczyć przed prokuraturą. Grupa mieszkańców złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa oraz zaskarżyła decyzję starosty zezwalającą na przeniesienie krzyża. Wszystkie te zarzuty zostały oddalone. Zarówno Prokuratura Rejonowa w Mińsku Mazowieckim jak i Wojewódzki Sąd Administracyjny nie dopatrzył się w działaniach burmistrza Soszyńskiego żadnych uchybień.

Tymczasem, niezależnie od protestów mieszkańców, trwały prace archeologiczne, w czasie których odkryto szczątki 37 osób, części wyposażenia wojskowego, guziki mundurowe, fragment krzyżyka prawosławnego oraz ołowiany pocisk. W wyniku badań archeologicznych i antropologicznych stwierdzono, że w kałuszyńskich mogiłach zostali pochowani żołnierze z okresu napoleońskiego. Były to prawdopodobnie groby żołnierzy, którzy albo zginęli w bitwie i ich zwłoki zostały zebrane z pola walki, albo zmarli w polowym szpitalu. Pochówek datowany jest na rok 1813, bo tylko wtedy wojska napoleońskie przemieszczały się przez tę część Polski. Wyniki badań zostały szczegółowo przedstawione w raporcie przygotowanym przez Pracownię Archeologiczną Andrzeja Jankowskiego. Ponad stustronicowy dokument szczegółowo wymienia i opisuje wszystkie znalezione szczątki oraz artefakty, nie pozostawiając wątpliwości, że mieliśmy do czynienia z mogiłą z okresu napoleońskiego. Mogłoby się wydawać, że badania naukowe rozwieją wszystkie wątpliwości i pochówek odnalezionych szczątków, który zaplanowano na 20 maja na miejscowym cmentarzu, będzie skromną uroczystością domykającą sprawę mogił na kałuszyńskim rynku. Nic bardziej mylnego. Wystarczyło zaledwie pięć osób, by z cichej ceremonii pogrzebowej uczynić skandal. Już przed rozpoczęciem uroczystości wiadomo było, że awantura wisi w powietrzu, a rzucane w kierunku proboszcza kałuszyńskiej parafii Władysława Szymańskiego obelgi to dopiero początek. – Towarzyszymy w ostatniej drodze szczątkom żołnierzy rosyjskich i francuski odkrytych w czasie prac archeologicznych, które były prowadzone na targowisku w Kałuszynie. Zebraliśmy się po to, żeby szczątki, które spoczywały na tym targowisku ponad 200 lat, pochować w godnym, właściwym miejscu. Tym godnym i właściwym miejscem jest cmentarz. W uroczystościach biorą udział przedstawiciele instytucji i urzędów szczebla krajowego, wojewódzkiego i gminnego oraz przedstawiciel ambasady rosyjskiej, oraz młodzież z koła historycznego ze szkoły podstawowej i gimnazjum. Zwracam się do wszystkich, żeby w należyty sposób uczcić ten pochówek i zachować godność – mówił burmistrz Marian Soszyński, apelując o zachowanie spokoju. Na próżno. Obecne na pogrzebie mieszkanki Kałuszyna nie pozwoliły w spokoju dokończyć ceremonii pogrzebowej. – Hańba! Chowa się oprawców, a powstańcy leżą za śmietnikiem i na prywatnych posesjach! Proszę otworzyć trumnę, skąd mamy wiedzieć, czy tam nie są pochowane kamienie! – kobiety nie zwracały uwagi na to, że jeszcze nie zdążył się pomodlić proboszcz prawosławnej parafii Świętej Trójcy w Siedlcach ks. Sławomir Kochan.

Wreszcie mimo protestów trumnę ze szczątkami rosyjskich i francuskich żołnierzy spuszczono do grobu w obecności Haliny Lipke – radcy wojewody w wydziale polityki społecznej Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie, Adama Siwka – naczelnika Wydziału Krajowego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie, Aleksieja Fomiczewa – przedstawiciela ambasady rosyjskiej w Warszawie, Andrzeja Jankowskiego – archeologa prowadzącego prace. – Pochowaliśmy dzisiaj szczątki, które zostały wydobyte podczas dwóch etapów badań na targowisku w Kałuszynie. Szczątki były złożone w miejscu, które lokalna tradycja wiązała z powstaniem styczniowym. Wyniki badań archeologicznych zweryfikowały tę teorię, przypisując szczątki do okresu wojen napoleońskich. Prawdopodobnie są to zarówno żołnierze rosyjscy, jak i francuscy, bo na to wskazywały artefakty wydobywane podczas prac archeologicznych. Dane zebrane tutaj są na tyle mocne, że nikt ich nie będzie podważał. Badania były prowadzone pod nadzorem konserwatora zabytków. Rozumiem rozczarowanie przedstawicieli lokalnej społeczności, która przez lata wierzyła, że są tam pochowani powstańcy, ale tak czasami bywa, że miejscowe legendy są weryfikowane. Dziś odbył się pogrzeb, ponieważ po zakończeniu badań szczątki powinny spocząć na cmentarzu. To jest oczywiste. To nie są zabytki, które mają leżeć w gablotach i kurzyć się w magazynach. Zapewne nie dany był im pogrzeb wtedy, kiedy zmarli, dziś dopełniliśmy tego chrześcijańskiego obowiązku – mówił po pogrzebie Adam Siwek, podkreślając, że obalanie miejscowych mitów czasem bywa trudne do zaakceptowania.

Przy okazji warto przytoczyć fragment raportu archeologicznego, w którym czytamy, że zarówno w fundamentach krzyża, jak i w fundamentach jednego z pawilonów handlowych, który wybudowano w latach 90., znajdują się fragmenty ludzkich kości, a to oznacza, że jeszcze kilkanaście lat temu użytkownikom targowiska nie przeszkadzało profanowanie mogił, mimo że zgodnie z miejscowym przekazem miały one należeć do powstańców styczniowych.

 

Monika Rozalska

redaktor naczelny at Tygodnik Mazowiecki Nowy Dzwon
Z tygodnikiem Nowy Dzwon jestem związana od końca lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Moim konikiem jest historia, a Dzwon i później Nowy Dzwon jest częścią historii Mińska Mazowieckiego i prasy regionalnej.
Monika Rozalska

Latest posts by Monika Rozalska (see all)

Monika RozalskaAKTUALNOŚCIAdam Siwek,Andrzej Jankowski,Kałuszyn,Marian Soszyński,prokuratura rejonowa,Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa,WSA
Środa, 20 maja, dochodzi godzina 10.00. Przed bramę cmentarną w Kałuszynie podjeżdża karawan, pracownicy domu pogrzebowego wyjmują z niego prostą drewnianą trumnę. Obok stoją delegacje z kwiatami. Są reprezentanci kałuszyńskiego magistratu, uczniowie z pobliskiej szkoły, kilku mieszkańców. Gdy do cmentarza zbliża się proboszcz miejscowej parafii, jedna ze stojących kobiet...